Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tangerine Dream - Atem

Można lubić albo nie nawidzieć muzyki Edgara Froese, ale trzeba przyznać, że ten człowiek ma niesamowity potencjał. Po traumatycznym spotkaniu z Dali’m,  na Atem pojawia się surrealistyczna plaża, która „oddycha” własnym rytmem. Monumentalny wstęp mellotronowy,  niczym Indiana Jones, brnący po jordańskiej pustyni, ukazuje dziecko w otoczeniu wielobarwnych wód płodowych, to Jerome, syn Edgara, jakże do niego podobny. Okładka. Zespół odchodzi od stylu Zeit, album jedno płytowy, zwięzły. 

Tangerine Dream - Atem

Atem -  ostatnie słowo przed wielką zmianą, brzmi bardziej neutralnie i naturalnie. Po wstępie, niemal natychmiast pojawia podziemna dźwiękowa liturgia, elektronika bulgocze, jęczy, bez wyraźnej struktury i melodii. Mellotron tworzy smutny chór, powtarzający szemraną mantrę. Bardzo dziwne. Strona b na winylu jest też niezwykła. Fauni - Gena to wędrówka przez ciemny las, w ciężkich zasłonach mgły, jak na typowym soundtracku SF z lat 70-tych. Im dalej tym groźniej, niepokojące odgłosy, obce, trafiamy na bagna, delikatny podkład rytmiczny nie daje spokoju. Po czym płyniemy poprzez „clusteropodobne” przestrzenie, to również nieprzyjazne środowisko. Album zamyka WAHN, na planecie zamieszkują plemiona, tajemniczy szaman odprawia ceremonię. Po chwili wracamy do mellotronów z początków płyty. Album umacnia klasyczny skład grupy, to koniec wpływów zewnętrznych (wyjątek stanowi Green Desert, zmiksowany ponownie w 1986 roku ale bez udziału Petera Baumanna). Pozycja wydana przez angielski Polydor, jednak Rolf Urlich Kaiser popada konflikt z Froese. Jednocześnie płytę otrzymuje legenda John Peel, odkrywca nowych brzmień zakochuje się w TD. Odważnie prezentuje na antenie Atem. Rezultat – TD opuszcza OHR i zostaje przyjęty z otwartymi rękoma przez Virgin. Anglicy rozprowadzają płyty wprost z samochodów dostawczych. Kolejne wydarzenie, Chris Franke staje się wreszcie właścicielem Moog 3p ( taki sam jaki miał Fricke ). Mick Jagger sprzedał to dziwadło technicznym Hansa Studio mieszczące się obok muru berlińskiego – nagrywali tam potem David Bowie i Iggy Pop. Panowie inżynierowie nie bardzo wiedząc co mają z tym fantem zrobić,  wołają na pomoc Chrisa z pytaniem, czy to w ogóle może być przydatne. Franke z udawaną pogardą, rzucił od niechcenia – jak coś opuścicie, to mogę zabrać te klamoty. Po czym zamyka się w znanej nam piwnicy i odkrywa to, co słyszymy na późniejszych płytach. Modulowane sekwencje,  to było bardzo potrzebne zespołowi, któremu brakowało tego rytmicznego elementu. Reszta to już historia, idźcie do miejsca, gdzie ojciec trzyma swoje skarby. Tam coś leży, między Santaną a jakimś albumem country. Poszukajcie dobrze!.
Autor - Sylvain Lupari (Phaedream on Guts Of Darkness)