Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Nigel Kennedy - Kafka

Mam niesamowitą przyjemność dzielić się z Wami własnymi odkryciami muzycznymi i pisać o wielkich artystach, wspaniałej muzyce. Album Kafka wydany w 1996 roku, nagrany przez Nigel'a Kennedy to absolutnie najlepsza płyta dekady. Nigel pochodzi z rodziny wykształconych muzyków, prowadzony i sponsorowany przez mistrza Yehudi Menuhina, jest jednym z największych, o ile nie największym z żyjących wirtuozów skrzypiec na świecie. Kafka to dzieło autorskie brytyjczyka, który angażując grupę wspaniałych muzyków (Stefane Graphelli) wspiął się na wyżyny sztuki. Płyta bardzo eklektyczna, po serii znakomitych interpretacji wielkich mistrzów, realizuje marzenie swojej wczesnej młodości. Jego grę cechuje niezwykły delikatny i subtelny kolor, miękka artykulacja. Jest przy tym morderczo precyzyjny i zdecydowany. Te cechy w połączeniu dają genialny rezultat.

Nigel Kennedy - Kafka


Początek albumu "szokujący", oto Kennedy sięga po raz pierwszy po elektryczne skrzypce i gra niesamowicie. AUTUMN REGRETS – pełne tęsknoty i żaru wspomnienie, udowadnia natychmiast, że kompozytor nie zna granic muzycznych, tu słychać niesłychane wpływy w kapitalnej syntezie. I za ciosem -  I BELIEVE IN GOD – ponad 7 minutowa hard rockowa bitwa, gdzie chór podsyca szatańskie popisy improwizatorskie, skrzypce niczym gitara Jimiego, łka, jęczy, iskrzy, żarliwie wyznaje swoją wiarę. Kennedy jest znany ze swego kosmopolityzmu, nie ukrywa jednak swojej niechęci do syjonizmu. Nigdy nie zagrał i nie zagra w Izraelu. Ukojenie przynosi spokojna pieśń, śpiewana, uwaga – kontratenorem operowym, ale w sposób konwencjonalny, co robi osłupiające wrażenie. Do tego język, którego nie umiem ustalić. Dalej, przecudny duet ze Stephane Graphellim – Melodia na wietrze – Kennedy jest miękki i elegancki ale Graphelli to dostojny arystokrata, nastrój liryczny i mroczny w końcówce, lider gra na "space saxophone". Kolejny niezwykły akt sztuki, pieśń rozpisana na trzy głosy; znany już kontratenor, głos męski i żeński, rajska opowieść – FROM ADAM TO EVE. Urocza ballada, której nikt nie może się oprzeć. Masterpiece. Pierwszą część płyty kończy FALLEN FOREST - niebanalna ilustracja dekadencji i śmierci w klimatach "Space Chamber Music". INNIG to somnambuliczne wyznanie samotnej kobiety, którą twórca wspomaga tylko na fortepianie. SOLEIL LEVANT SUR LA SEINE – gdy miałem może 25-26 lat, los rzucił mnie do Paryża, wylądowałem w tym mieście niespodziewanie, oszołomiony, nie znając języka. Siedziałem bezgłośnie na brzegu Sekwany, wypalając jednego Gauloiss’a za drugim. Dzisiaj to takie dalekie i nierealne wspomnienie już tylko. Wschód słońca nad Sekwaną. Zmiana nastroju – NEW ROAD - wesoły i skoczny refren niespodziewany i zaskakujący po lirycznym wstępie tegoż utworu. Kawałek do tańca, wiruje irlandzka tawerna po kilku kuflach Guiness’a. Czy wiesz, że tak naprawdę jesteś sam? Tylu ludzi Cię otacza, tylu ludzi Cię pociesza, tyle ciepła wokoło i miłości, ale umrzesz SAM!! i nie żałuj niczego – przejmujący SOLITUDE. Album zamyka BREATHING STONE, kolorem nawiązujący do początku krążka, po niepokojącym wstępie, Caroline śpiewa o wieczności, o nieśmiertelności  - zaklętych na zawsze w kamieniu. Moda, intelektualne elity, plagiaty, politycy – to nigdy nie miało wpływu na to co robię. Trudno opisać moją muzykę. Wszystko co mogę powiedzieć to, to, że płynie ona z serca i duszy. To według mnie najważniejszy album tego artysty, który przerwał w ten sposób swoje 5-letnie milczenie.

Melody on the wind
http://www.youtube.com/watch?v=VWF0r3qyYFI