Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Expansive Deep Sky Textures and Spheres: an interview with Robert Carty

Expansive Deep Sky Textures and Spheres: an interview with Robert Carty by Bert Strolenberg 21 Listopad 2009 
B.S. – Robert  przedstaw się, jak to się stało, że wylądowałeś  w muzyce, co spowodowało Twoje zainteresowanie elektroniką? Kto ma na Ciebie największy wpływ?
R.C. – No cóż, siedziałem już w muzyce jako nastolatek, tworzyłem już w wieku 13 lat. Słuchałem jak wszyscy ; Yes, Genesis, The Strawbs…, głównie rocka progresywnego. Zacząłem od gitary a potem gdy zetknąłem się z Klausem Schulze, TD, Vangelisem, Tomitą, Kitaro zainteresowałem się elektroniką. Nabyłem Roland String Organ i zacząłem komponować.
B.S. -  O ile wiem pierwsze płyty projektowałeś w całości sam, ręcznie robione okładki, własne malarstwo. Czy to jakiś celowy zabieg?
R.C – No nie całkiem, zawsze rysowałem, jak byłem młodszy. I gdy słuchałem muzyki to rysowanie miało z tym związek. I z czasem muzyka stała się ważniejsza. Ale po tym jak zacząłem pracować na komputerze, programy do grafiki, sztuka poszła w innym kierunku. Teraz próbuje się więcej nauczyć, więcej programów do animacji, które pozwalają na jakieś większe, ciekawsze spojrzenie. Wcześniej malowanie ręczne to w zasadzie prosta sprawa, stworzyć coś na swoją płytę. Sadzę, że to daje jakiś dodatkowy aspekt, znak dla dzieła.
B.S. – Do dzisiaj wydałeś sporo materiału czy mógłbyś pokrótce opisać swój stosunek, style tworzenia, sposoby tworzenia i w ogóle ewolucje tej muzyki?
R. C. -  Well, zacząłem być bardziej zdyscyplinowany i zorganizowany. Coś jak Tangerine Dream. Oni mieli bardzo rockowe podejście, ale potem a może od zawsze tworzyłem np. godzinę muzyki pod jakimś konkretnym wpływem. Pierwszych Native amerykanów, Tybet, albo Bliski wschód, aborygeni itp. Zacząłem używać fletów, shakerów, didgeridoos i ludzkiego głosu. Wtedy wszystko było luźniejsze w formie. Dźwięki oceanu, bardzo silnie na mnie działają. Jakieś analogie do pływania w oceanie jeszcze w szkole albo melodie wyśpiewywane przez wieloryby, połyskiwanie planktonu. Myślę, że istota muzyki ma związek z przyrodą w przeciwieństwie do tworzenia dla czystej rozrywki.

B.S. – Chociaż większość muzyki powstała w samotności. To jest kilka kolaboracji wśród tych płyt. Co możesz powiedziec o nich?
R.C. – Tak, pracowałem z Brannan Lane. Zrobiliśmy dwa projekty razem. Climatic Infusion (głęboka, senna muzyka, która odzwierciedla zmiany atmosfery naszej planety) i Dreamswirl (głębokie, ostre sonicznie zakręcone wibracje w sennej atmosferze).W zasadzie to on przesłał mi parę rzeczy siecią i zapytał wprost czy nie chciałbym się przyłączyć. I tak poszło. Inny mój „kolaborant” To Sylken (Eric Hooper), nasza płyta nazywa się The Endless Vista, soniczne gobeliny utkane dla umysłu i ducha. Tym razem było inaczej. To ja przesłałem trochę podstawowych tracków do Erica i on dodał i rozbudował całość. Lubię Brennana i Erica, to była fajna i łatwa robota. Jest wielu artystów, których muzykę lubię i naprawdę jestem otwarty na współpracę
B.S. – Robert możesz coś powiedzieć o szczegółach dotyczących komponowania, gdzie szukasz inspiracji?
R.C – Kiedy zaczynam jakiś projekt, to zazwyczaj wiem jaki klimat chciałbym uchwycić, przewaga fletów czy konkretnie zorientowany feeling itp. Wtedy jest to bardziej praktyczne, myślę też, że dźwięki same w sobie są swoistym poradnikiem. Stąd zwykle wchodzę na ten podświadomy poziom. Nie mogę powiedzieć jakich konkretnie użyje akordów czy nut. Jestem bardzo świadomy klawiszy, ale muzyka powstaje gdy gram, staje się bardziej improwizowana niż cokolwiek innego. Moje inspiracje pochodzą w zasadzie od wszystkiego. Jestem naprawdę zwyczajnym człowiekiem, będącym blisko natury. Uwielbiam piesze wycieczki, obozowanie itp. Żyjąc na zachodzie mogę łatwo odwiedzać te miejsca starożytne. To proste życie, proste inspiracje. Na przykład w moim najnowszym projekcie Starlight Volume 1 & 2, oparte na nocnym wypatrywaniu gwiazd, życie upływa na zmianach a ty gdzieś w ciemnościach leżysz i patrzysz w górę, widzisz te niewyobrażalną przestrzeń, i zaczynasz się czuć taki mały ale jesteś częścią czegoś większego.

B.S. – Jak wygląda Twoje studio, jakiego sprzętu używasz, co chciałbyś usprawnić?
R.C. – Moje studio jest naprawdę skromne. Jako „silnika” używam starych syntezatorów, na dzisiejsze standardy, 2 Korg DW 8000,  Korg M3R, Roland Juno, D110, D-5, Ensonic ASRPRO, E-MU World, Proteus, PK6, pare Alesis Quadverbs, harmony processor, flety, didgeridoos. Co chciałbym, ha ;)), Wkrótce może Korg Karma, albo Triton, ale pewnie już tam mają coś lepszego. Szczerze mówiąc to trudne nadążać za nowościami. Myślę, że sprawa polega na tym aby tworzyć swoje własne unikalne brzmienia, niezależnie od sprzętu i to cię odróżnia od innych.
B.S – Co Ci bardziej odpowiada, tworzenie w studio czy live?
R.C.- Bez różnicy. Kiedy piszę i tworzę, mam to w głównie w głębi mojego umysłu, mogę to w każdej chwili wydobyć i wykonać.
B.S. – Czy myślałeś o komponowaniu dla planetariów, ostatni Starlight pasuje do tego pomysłu jak ulał?
R.C. – Tak. Rozmawiałem z kierownictwem pobliskiego planetarium. Jednak niczego jeszcze nie ustalono.

B.S. – Eric Meece, gospodarz Mystic Music Radio jest długoletnim fanem i promotorem Twojej twórczości. Jakie macie relacje?
R.C – Eric był wielkim przyjacielem i zwolennikiem mojej muzyki. Wysłałem trochę muzyki do Erica, naprawdę był ucieszony i przekonał mnie aby to wydać. On generalnie zajmuje się Space Music. Zaskoczył mnie tworząc moją wirtualną dyskografię na stronie internetowej. Wpadł na pomysł aby wydać taki przekrojowy CD z utworami z moich różnych okresów. Taki mały prezent, który nazywa się The Mystic Choice. No ale Eric jest mocno zaangażowany także w innych projektach i muzykach, w gatunku SM.
B.S. – Kilka lat temu spotkałeś też nowozelandczyka Rudy Adrian. Czy rozważaliście możliwość współpracy, jak się mają wasze style do siebie?
 R.C. – Yes, kiedy Rudy był w US na tournee, miałem możliwość kilkudniowego spotkania, wraz z moją żoną. Po pierwsze uwielbiam jego muzykę. To czysta magia. Rozmawialiśmy o mnie, przesłałem mu potem kilka moich fletowych numerów ale nic z tego nie wynikło. On był w tym czasie bardzo zajęty, od czasu do czasu rozmawiamy przez sieć. Kto wie może coś w przyszłości…

B.S. – Co myślisz o obecnej scenie elektronicznej na świecie a w Ameryce szczególnie?
R.C. – No cóż, staram się być w tym wszystkim, ale mam wrażenie własnej odrębności. Mam też wrażenie, że jest nas trochę mniej ale może się mylę. Wydaje się, że ta muzyka jest obecna na rynku przez reklamy, filmy, TV, i gry video. Sporo rzeczy przyciąga naszą uwagę; jak komórki, komputerowe media, komórkowe media itp. Byłoby miło aby to pomagało. Stajemy się wioską globalną poprzez Internet, to może rozpalać albo przeciwnie, nie sądzę aby to zanikło, raczej będzie się rozwijać. Nasza wyobraźnia staje się bardziej swobodna, rozwijamy coraz to lepsze narzędzia aby przejawiać własne osobowości we wszystkich aspektach życia. Mamy też wiele palących problemów do rozwiązania, które muszą pobudzać wyobraźnię też. Musimy być otwarci, nasza muzyka jest otwarta.

Discography:
Soulscape (1990), Atmospheres (1991), Natural Wonder (1992), Skyhearts (1994), High Meditations (1996), Sky Reaching (1996), Horizon's Call (1996), Silent Dreams (1997), Deep Spirit (1997), Flowing (1997), Earth Ground (1997), Spanish Spaces (1997), Life Rhythms (1997), Spectrums (1997), The Magical Life (1997), Essence (1997), Source (1998), Waterspirit (1998, The Living (1998), Light Dreaming (1998), Moving Spaces (1998), Cleansing Fire (1998), Darklight (1998), Energy (1999), Himalayan Dreams (1999), Cloud Pull (1999), Serotonin Ashram (2000), The Inexplicable (2000), Plateaus of Ether (2001), Midnight Rainbows (2001), Sonic Magic (2002), Dreaming Earth, Water Memories (2002), Oceanic Space (2005), Suntales (2006), The Endless Vista (2007), Starlight Volume 1 (2009), Starlight Volume 2 (2009)

Website: www.deepskymusic.net
Autor- Bert Strolenberg