Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Javi Canovas - Light Echoes

Ten album Hiszpańskiego muzyka EM Javi Canovas’a, składa się z trzech długich utworów, podobnie jak na poprzedniej płycie Impasse. Tytułowy kawałek rozpoczynają dziwaczne dźwięki z podłożonym echem i nieprzyjazne efekty. A po chwili krajobraz dźwiękowy staje się piękniejszy i łagodny. Atmosfera science fiction pasująca do gatunku Electronic Music. Basowe sekwencje zanikają a następnie zajmują miejsce w centrum panoramy w towarzystwie wspaniałych syntetycznych padów. To jest szkoła berlińska na najwyższym poziomie, obieramy kurs na TD, przenosząc się w czasie do koncertowej Encore z 1977 roku. Javi nie wstydzi się tego wzoru, to czysta, szczera i bezpośrednia postawa muzyka. Może to dla kogoś zbyt oczywiste ale ja znajduję w tych kompozycjach zwykłą przyjemność. Po 7-minutowej markowej sekwencji, wchodzimy głębiej w klimat związany z aurą Saucerer’a, pamiętnego pierwszego soundtracku TD.

Javi Canovas - Light Echoes

Mellotronowe flety dodają do tego utworu nieco tajemniczości i nostalgii. Sekwencje stają się stonowane, stłumione, drony oparte na falach square i triangle ( rodzaje podstawowych fal z generatora dźwięku). Po chwili sekwencje wracają, myślę, że się już domyślacie, że podstawą i główną atrakcją muzyki Canovas’a jest właśnie sekwencerowanie. Myślę, że facet opanował tę technikę do tego stopnia, że produkując te zawiłe i bogate „wykroje i wzory” wchodzi z nimi pod skórę i w krew odbiorcy. Jak to zwykle bywa  w klasycznej formule EM, wszystko, łagodnieje i nastrojowo się wycisza, sekwencje ustępują, zostawiając nas w całkowitej pustce. Two Toned Rock On Mars startuje łagodnie(a bit toned-down – kalambur), plamy soniczne kładą się łagodnie jak echa zamierzchłych czasów. Oczywiście sekwencje nie karzą na siebie długo czekać i wkrótce opanowywują wszystko. Artysta pozwala im na „rządy” na całej przestrzeni. Muszę się przyznać, że mellotronowe flety nie bardzo mi tu pasują, ale to może pierwsze wrażenie. Jednak polubiłem ten energetyczny, hipnotyczny kawałek, który ma jednocześnie właściwości kojące i pobudzające. Jak zwykle sekwencje bardzo dobrze przygotowane, nie potrzebują żadnego wsparcia. Javi pozwala im jaśnieć we własnym świetle, co może stanowić ostateczny zamierzony cel. Pewnie, że tu i ówdzie stanowią tło, kiedy muzyk gra solo, dobranymi, doskonałymi barwami analogowymi. Jako bonus, Interpherometry, który stanowi dla całości, imponujący, długi i klimatyczny finał płyty. Trzeci i finałowy zaskakuje niezwykłym jaśniejącym wstępem. Kosmiczne błyski i lekkie pady, mnożą się, to wyczarowywuje wspaniały kosmiczny krajobraz. Lecz nie trwa to długo, gdy sekwencje nadchodzą. Na szczęście nie czyni to tego utworu mniej kosmicznym i wspaniałym. Te agresywne linie to dla Javi i całego albumu pewien kierunek, ma to znaczenie dla falowania, spływających kaskad, doskonała robota, naprawdę. To niby nic specjalnego czy przełomowego ale świetnie przemyślane założenia. Niektóre sekwencje są tak szybkie, że aż dziwne, jak zwykłe ucho ludzkie może w ogóle nadążyć. To hipnotyzujące. Tych kilka finałowych minut zdominowanych przez płynące syntetyczne złoże i mellotronowy chór. Light Echoes to monumentalna góra, wypełniona po szczyt wspaniałymi sekwencjami. Ulubiony numer ze wszystkich.
Autor - Artemi Pugachov