Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Steve Roach - Sigh of Age

Jak wiadomo artysta tworzy gdzieś na rubieżach nastroju i wyobraźni. A my bierni słuchacze jesteśmy świadkami tych chwil. Widzimy Go w jakim momencie życia się znajduje. Czasem twórca tworzy dzieło, za którym idą cierpienia i znowu niechcący na to patrzymy, nie mając wpływu na przeszłość. Czy to w porządku? Czy to w porządku wypełniać nasze uszy  nieskończoną tkliwością albo namiętnością wynikającą z anonimowej lub osobistej tragedii? Tak! Artysta tka swe dzieła poprzez swoje eksperymenty i doświadczenia wynikające  ze swego życia i obdarowywuje nas tym żarem, swym całkowitym oddaniem sztuce. Tak więc słuchając Go stajemy się jego powiernikiem. Jego przyjaciółmi w cieniu i z oddali karmimy się jego emocjami. 

Steve Roach - Sigh of Age

Sigh Of Age Steve’a Roach’a  to introspekcja 10 miesięcznych medytacji. SoA jest osobistą refleksją na temat samotności i westchnieniem czasu, wieków i przemijania. Unieruchomiony stoi za wolno płynącym ciemnym zamyślonym syntezatorem. Quelling Place rozwija się silnymi uderzeniami skrzydeł generowanymi przez wędrujący synth. Wędrówka pozbawia go sił, powolna struktura z ciężkimi oscylacjami. Quelling Place płynie z gracją osamotnionego nokturnu, gdzie melancholijne wyziewy  wiszą niczym  chmury, ciemne minimalistyczne zapętlenia, które przewalają się z boku na bok  - śpiącego, który śni sen bez snu. Lżejszy i weselszy The View From Here odsłania zapętlone sekwencje, których szepty i kołysanie opasowują ciężkie pady z wolnymi modulacjami. Superb track, jeszcze cudownego wszechświata – struktury ciszy i cicha muzyka. Tutaj jak wszędzie na SoA ruch jest minimalistyczny i pląsa łagodnie w pełnym poezji i lirycznym wszechbycie. Ciemne warstwy syntezatora krzyżują się czyniąc wszystko bardziej klarownym  i  ożywionym. Wspaniały utwór przenosi się ponad marzenia. Sentient Breath są długim atonalnym tchnieniem, gdzie wielokrotne syntetyczne warstwy przecinają delikatnie długi dźwiękowy szmer. Nocny szept, kiedy myśli lgną wypełniając głowę żalem i goryczą. Przynajmmniej to zapada w moją pamięć. Długa codzienna wędrówka wciśnięta w blask - Morning Of Ages, naturalny wdzięk, który wypływa jak wschód słońca po ponurym panowaniu księżyca.
Dźwięk zawsze tak płynie. Syntetyczne złoże, które płynie i wiruje subtelnie w bardziej ożywionym świcie. Czułe westchnienia niecierpliwej nocy w strukturze, gdzie można by usłyszeć anielską ciszę, promienny i łaskawy syntezator. Roach w szczytowej formie. Po tych dwóch antypodycznych rytmach, Return To The Majestic oferuje rewelacyjną skoczną strukturę z fajnymi sekwencjami,  obroty i falowanie w zapętleniach. Wszystko pośród jedwabnych warstw, to poezja, to oniryczny nastrój. Perkusjonalia, efekty dźwiękowe, unikalny świat Steve’a Roach’a uwolniony od zaklętych długich dronów. Ten miękki zgiełk wnosi zwiewny wymiar do całości albumu, echa goryczy. Kolejny świetny kawałek, którego mięciutki kształtny rytm, dziwnie zastygła procesja jak sparaliżowana czarami, koi balsamem ból przemijania. Longing to Be… konkluduje ten medytacyjny majstersztyk, dookoła ciężkich warstw, które skręcają się wolno na ciemnej strukturze. Ambientowa struktura ewoluuje w potężne syntezatorowe loty jak wielkie groźne ptaszyska, których zygzakowate manewry zwiastują bliskość piekielnych dusz. Ciężki, intrygujący i ciemny Loning To Be…. Dryfuje jak nieprzyjemne wspomnienie. Potwór w Twojej szafie dzierżący klucz do naszej duchowości. Po Live At The Grace jestem zdziwiony dokąd zaszedł Steve w poszukiwaniu prawdy. Sigh Of Ages nie daje odpowiedzi, ale oczywistym jest, że Roach niezmiennie posługuje się swym duchem i dualizmem emocjonalnym. SoA jest raczej odsłonięciem tegoż faktu. Wszystkie te zdarzenia, nie chce się bawić w psychoanalizę, raczej w kronikarza EM,  SoA jest kolosalną i zdumiewającą introspektywą prawdy. Album ekstremalnie przejmujący i porywający, muzyka przechodzi przez nasze własne skrywane wspomnienia,. Wzniosły album pokazujący, że amerykański artysta nie przestaje zaskakiwać i urzekać. Wypełnia swym tchnieniem nasze dusze i tworzy nasze westchnienia wieków. To już ponad 30 lat jak Roach jest wierny i buduje muzyczne cuda, poprzez hinduskie wpływy  - są ciągle zadziwiające i nieustannie odświeżane. W ten sposób nie będzie dla ciebie zaskoczeniem, gdy napiszę, że SOA nie może być przekrętem, to arcydzieło, staje się dla fanów ambient music konstruktywnym marzeniem na jawie, które można spokojnie dorzucić do długiej listy płyt z unikalnym znakiem mistrzów ambientu. Wielki Chef  - D’Oevre i jedna najlepszych pięciu płyt tego roku włącznie z silną I Remain from the Glimmer Room.
Autor -Sylvain Lupari