Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Jerzy Kordowicz - Tangerine Dream - Poland

Jest to album, którego wydanie może polskich fanów elektronicznego rocka szczególnie usatysfakcjonować. Po prezencie zafundowanym nam przez Klausa Schulze i Rainera Bloss’a  - Dziękuje Poland, mamy oto kolejne płyty zawierające nagrania z polskich koncertów zagranicznych artystów. Gdybym nie wiedział o co tu chodzi, podejrzewałbym, że Pagart zapraszając tych świetnych muzyków, podpisuje z nimi kontrakty zobowiązując ich do uwiecznienia swoich wizyt w egzotycznym kraju. Funkcjonuje tu swoiste zwrotne sprzężenie.

Tangerine Dream - Poland

Hasło – Polska - z różnych przyczyn działa jak magnes i przykuwa uwagę potencjalnych nabywców płyt w krajach zachodniej Europy. Nie łudźmy, że wyłącznie entuzjazm naszej widowni sprawił, iż Edgar Froese, Johannes Schmoelling i Chris Franke swoją imponującą dyskografię uzupełnili polskim akcentem. Niemniej, co byśmy sądzili o intencjach gwiazd elektronicznego rocka, pozostaje faktem, że ”Dziękuje Poland” Schulza i Bloss’a w różnych miastach Polski oraz warszawski koncert Tangerine Dream, wywołujące zainteresowanie w świecie, to albumy doskonałe pod wieloma względami. Nie mamy bowiem do czynienia z muzyką „in crudo” w jej oryginalnej koncertowej wersji, ale z późniejszymi studyjnymi „opracowaniami”. Nie ma tym niczego bulwersującego. Rejestrując muzykę wykonywaną – live - i selekcjonując ją na płytę, z reguły wybiera się ciekawsze fragmenty, niekiedy uzupełnia się je nowymi kompozytorskimi pomysłami, by stworzyć coś, co choć nie jest wiernym przekazem, ale może stać się dziełem bardziej przemyślanym, wyważonym, doskonalszym. Zatem, słuchając najnowszego albumu Tangerine Dream traktujemy ze zrozumieniem anons muzyków tria, że zawiera on wyłącznie to co instrumentaliści zagrali w Warszawie 10 grudnia 1983 roku. Tak się bowiem nie stało. Na szczęście, rozlegający się teraz w wielu krajach „warszawski” koncert brzmi bardziej okazale. Jako osoba prowadząca w pewnym sensie imprezy TD w Polsce, mam prawdopodobnie zbyt emocjonalny stosunek do tego albumu. Unikając osobistego subiektywizmu, w szczegółowych ocenach, stwierdzę tylko ogólnie, że muzyka tu zawarta przykuwa uwagę, fascynuje kolorystyką, nastrojami w naturalny sposób wynikającymi ze swobodnej narracji i luźnej faktury. Elektronika nie hamuje spontaniczności. Jako całość album został ułożony w sposób zaskakujący, gdyż poszczególne utwory ; (Poland,Tangent,Barbakane,Horizon) kolejno oddziaływają coraz subtelniejszymi środkami wyrazowymi. Elektroniczny rock TD nie jest oszołomieniem. Wyostrza zmysły. Jeszcze nie tak dawno wydawać się mogło, że zespół zaczyna przesadnie ufać nieciekawie rytmizującym muzykę programom syntezatorowo - komputerowym. Dwupłytowy album - Poland - The Warsaw Concert - tych obaw nie potwierdza. Artystyczną rangę TD nadają płyty takie jak te, chronione kopertą ze zdjęciem rozentuzjazmowanych polskich fanów.
Autor - Jerzy Kordowicz
Recenzja ukazała się w Non Stopie 1984 rok.