Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Amir Baghiri - Planet X

Planeta X, planeta naszych Bogów, nasze piekło i nasze niebo. To temat zbioru utworów skomponowanych przez irańskiego muzyka Amir'a Baghiri, działającego w Niemczech. Baghiri to doświadczony muzyk mający na koncie prawie 30 płyt, bogatą przeszłość, grywał free jazz - solo, dla wielu mediów, filmów dokumentalnych i komercyjnych. Ma swoje własne studio Bluebox, gdzie swobodnie realizuje swe zamierzenia, produkuje także muzykę użytkową i sample.


Amir Baghiri - Planet X

Na Planet X utwory nie mają przerw. Rozpoczyna nieco aborygeńskie Oour Cloud, rytmiczne wprowadzenie w kosmos, ale nie wybieramy się daleko. Niemal natychmiast napotykamy Planet X, która to ma nas ocalić, niszcząc pół układu słonecznego. Amir ma to gdzieś, opisuje ten rytmicznie połyskujący obiekt, nie zdradzający niczego szczególnego. Po niespełna 6  minutach, wychodzimy śmiałym skokiem w przestrzeń, spokój obrazuje próżnię i olbrzymi dystans do komety Halley’a. Jest miło ale chłodno i obco, statycznie. Gdzieś w oddali majaczy (obrzeża układu słonecznego) Varuna, olbrzymia planetoida udająca planetę. Mało światła, czuję niepokój i chęć powrotu, niepokojące dźwięki zaburzają rytm mego serca. Sprawdzam nerwowo wszystkie zabezpieczenia, bo Asheron budzi swymi pomrukami atmosferę grozy, jakieś ptaszyska. Proszę mi zdjąć słuchawki!!!!, ale półsen już mnie poraził i brnę w tej magmie – chyba sobie dam spokój z tymi kosmicznymi płytami na jakiś czas. Baghiri jakby zwęszył moje obawy, bo zaczął bębnić  - akurat mi to pomogło. Chyba posłucham czegoś agresywnego, czegoś z biglem, a może pójdę na basen?. Tymczasem ciemność całkowita - Quaoar – znowu jakaś planetoida. Mam to gdzieś, tu wcale nie jest pięknie, wszystko zlodziałe, migające trupim blaskiem, dziwne obłoki, pyły. Pomyślałem o Ziemi, o morzu, ciepłym piasku, o kobietach i wielorybach, Po 10 minutach pojazd obrócił się nieco w lewo, ukazując dalekie galaktyki, posiane drobinami w wielu kolorach, może to ładne i tajemnicze? Wolałbym teraz kieliszek Malibu i sałatkę owocową. No, długo nie dam się namówić na żadne podróże. Nie ma to jak domu; pieczenie żurawinowych ciasteczek, drażnienie kota, leżenie pod ciepłym kocem, leniuchowanie, gdy na dworze deszcz. Spojrzałem na pulpit – cholera jeszcze chwila i nie będę miał jak wrócić, wrzucam wsteczny. Kieruję się na to znajome gazowe jajo, to Jowisz, o i Callisto. Wszystko bez życia, nieme, ukrywające swoje tajemnice. Znowu planetoida -  Sedna – najzimniejsze miejsce całym układzie. Spróbuj się tam wysikać. Amir Baghiri pewnie by sobie poradził, skoro potrafi muzycznie opisać te widoki; drony i wyziewy przechodzą płynnie, przenikając się wzajemnie. Jest spokojnie, ostatni utwór to Triton. O żesz k.. - to księzyc Neptuna,  więc ściąga mnie na zewnątrz, szukam w rozpaczy tej planety x, może w końcu przywali i wszystko się odmieni. Tak, wielu by chciało aby przyleciała – zapytaj, większość. Stąd jej obecność i spodziewane rychłe odwiedziny. Nie mogę dalej przekazywać informacji bo atrament mi się kończy a i tracę zasięg chyba. Żegnajcie w lepszym świecie. 
Wasi;  Esflores i Amir Baghiri.

Michał 13 lipca 2012 14:15:01
...ok, czyli jednymi slowy nie ma sie czego obawiac, zreszta czegoz mielibysmy sie bac, tylko.... jak to mozliwe ze 12 500 lat temu Majowie wiedzieli jak beda sie ukladac planety w naszym ukladzie slonecznym.....? 12 500 lat temu wiedzieli prawdopodobnie wiecej niz My obecnie, a potem zaczeli bawic sie w ukladanie kamieni i bieganie po drzewach.... przypominam rowniez ze stosunkowo nie tak dawno, Pan Kopernik zaszokowal swiat swoja teorią.... nie skreslalbym palnet typu male x lub duze X, Masz napewno wieksza wiedze niz ja,( wiem bo znam siebie:-) ) wiec obal te wszystkie mity , ale zrob to prosze tak zebym naprawde przestal w nie wierzyc, bede wdzieczny! Pozdrawiam. ps. fajnie sie czytalo. dziekuje!

Nie ta płyta ale klimaty podobne