Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Paul Desmond - Summertime

Po 17 latach współpracy z Brubeckiem, Desmond nagrywa solo album. Paul to lekkoduch, traktuje życie lekko, szkocka i papierosy są ważniejsze niż stabilne życie rodzinne. Dla saksofonistów, ten klasyk cool jazzu, to postać legendarna, świetne, miękkie, lotne brzmienie altu jest zniewalające do dzisiaj. Desmond gra lekko, bez wysiłku, z naturalną swobodą, penetruje jak nikt inny przed nim wyższe rejestry swojego instrumentu. Jest przy tym radosny, lubi wplatać w swoją grę przeróżne zabawne cytaty z musicali, klasyki, a nawet folku. Brubeck traci zainteresowanie grą zespołową na rzecz komponowania. Desmond przyjmuje propozycję A&M, zbiera świetnych sidemanów; Deodato, Hancock, Moreira i rewelacyjna orkiestra Dona Sebesky. Nagrywa bardzo eklektyczny i urozmaicony - Summertime.

Paul Desmond - Summertime

Jak widać po okładce to muzyk z dużym poczuciem humoru. Mamy tu wspaniałą mieszankę tematów Armstronga, Beatles, Gerschwina. Przecudnej urody:  Emily, Autumn Leaves, ale te covery zagrane w jakże odmienny sposób, bardzo różniące się od oryginałów. Paul gra wolno, czasami mocno komplikuje i potrafi w solówkach mocno zakręcić. Bardzo wytrawna dawka dość łatwej w sumie muzyki, bezpretensjonalna do polubienia bezwarunkową sympatią. Butelka dobrego wina, dobra książka, lub ciekawy partner do rozmowy pasuje tutaj jak ulał. Wszystko pozwala na doczekanie cieplejszych dni.