Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

DigitalSimplyWorld - Wywiad

Przesłuchałem w swoim życiu sporo muzyki, zawsze starałem się, niczym wąż ślizgać się między najprzeróżniejszym kitem muzycznym. Mam wrażenie, że już wiem co dobre, a co nie warte uwagi. Rozkoszując się tak własną pychą i bezczelnymi rozmyślaniami, przyłożyłem ucho do muzyki Twórcy, który jak to często bywa ukrywa się pod pseudonimem. Tym razem jest to bardzo akuratny i konkretny nick – DigitalSimplyWorld. I rzeczywiście jest to prawda, prawda ocierająca się o banał, cyfra jest wszechobecna, już nas zdobyła i zniewoliła, już nie bardzo mamy gdzie uciec. Sztuka cyfrowa weszła w nasze życie bez ostrzeżenia, główny nurt charakteryzuje się głównie przerostem formy nad treścią. Bo oto wystarczy dobry komputer, sporo wolnego czasu i można tworzyć, z pozoru łatwe to narzędzie, niczym olej w malarstwie. Możliwość dopieszczania jakiegoś dzieła do perfekcji, jest pokusą nie do odparcia dla potencjalnego twórcy. Efektem jest potworny hałas i zgiełk, zarówno w muzyce, jak i w grafice komputerowej, a od jakiegoś czasu i w filmie. Dlatego też, zgodnie z własną przekorną naturą, moja uwaga natychmiast skierowywuje się na minimalizm. DSW to minimalista, jako żyw -  wzbudził mój podziw prostotą środków i siłą emocjonalnego rażenia. Jak mówi - docieram na krańce klasycznej muzyki elektronicznej, gdzie wszystko staje się inne. A bratku, pomyślałem, Toś Ty z mojego plemienia i wlazłem z buciorami w ten jego DSWorld, mając przekonanie, że to wyrafinowanie jest zamierzeniem artystycznym. Postanowiłem z nim porozmawiać, czego nigdy nie czynię, bo znudzili mnie już ludzie do szpiku kości, wolę się porozumiewać przekazem.

Wykręciłem numer - odezwał się nieco zaskoczony, nieco beznamiętny głos – DSW we własnej osobie.

Esflores – Przesłuchałem właśnie Twój album -  Memory of the Victims of The atomic Bomb in Hiroshima and Nagasaki 1945, nie jestem muzykiem ale właśnie tak sam byłbym zagrał ten koncept, skąd to wyrafinowanie środków?
DSW – Z prostej przyczyny, mam słaby sprzęt, gdy chcesz zagrać coś z rozmachem nagle wszystko zdycha i dławi się, męka. Dlatego postawiłem na minimalizm, mało mam utworów z "rozmachem", dogrywałem ścieżki do nagranych wcześniej wave’ów i tak kilka razy. Słucham swojej muzyki, ale uważam, że brak sprzętu powoduje, że jest bardzo kiepska technicznie, nie mam ochoty na jej szlifowanie, pozostawiam błędy świadomie, nawet zacięcia programu nie kasuję.
Esflores – Hmm, mnie to zupełnie nie przeszkadza, co decyduje o ostatecznej decyzji zakończenia pracy?
DSW - Utwory po 20 -kilka minut, trwają długo z jednego powodu...były takim graniem dla siebie, dla relaksu. Kończą się w momencie, gdy czuję, że zresetowałem stres.
Esflores – to zupełnie tak jak Schulze, który powiedział; gram tak długo jak chcę, nie interesuje mnie czy utwór trwa 10, 50, 75 czy 145 minut. Kończę, gdy już zaczynam się powtarzać. Nagrałeś sporo muzyki, wszystko dostępne na Jamendo.
DSW - Ilość albumów - jest tego dużo, ale nie publikuję wszystkiego, akt tworzenia traktuję jak coś bardzo osobistego. Azimuth of the Earth (black ambient version) powstał, gdy zmagałem się z kontuzją pleców, bolało jak jasna cholera, a ja to nagrywałem na live, dlatego taki mroczny, tak bolą plecy, hehhe.
Esflores – Słuchając Twojej muzyki można wnioskować, że balansujesz między barwą a formą, sporo w tej muzyce samodzielnej syntezy, jak podchodzisz do tego zagadnienia?
DSW – Kurcze, nie zastanawiałem się nad tym...wiesz...zdaje się, że szukam bardzo ciężkich brzmień, ostrych, monumentalnych, ale czy świadomie?, chyba nie, lubię je, są takie poważne i nie słyszę ostatnio podobnych barw w muzyce elektronicznej, dużo jest muzyki, która ładnie galopuje do pięknego finału.
Akurat te barwy, które używam pasują do mojego pojmowania, odczuwania, lubię soczyste dźwięki, choć moje ambienty są soczyste w pustkę, wręcz niektóre zdają się zaczynać ciszą i z czasem to narasta, gdy poczuję, że zaspokoiłem swoją percepcję. Dużo w moich utworach szumu, to jest ciekawa kwestia, uważam szum za początek muzyki, za jej jądro, sedno, miejsce narodzin dźwięku. Chropowatość dodana do czystych dźwięków, dodaje im tajemnicy, sprawiam, że słuchacz, odbiorca, musi  poczuć klimat, bardziej się w słuchać, musi skupić uwagę.
Esflores - No właśnie, kto się bardziej liczy odbiorca czy twórca?
DSW - Muzyka powstaje dla słuchacza, którym ja też jestem. Są utwory w których odnajduję cały czas coś nowego, świadomie zostawiam błędy, co jak myślę jest nie do przyjęcia, ale nie chcę by była to muzyka czysto komputerowa idealnie, matematycznie wzorowa, pragnę w niej zachować pierwiastek ludzki, ludzkiej nie doskonałości. Oprócz ukojenia, szukam nowych dźwięków, chcę stworzyć przez poszukiwanie, nową syntezę fm, stworzyć nową muzykę, inną futurystycznie nowatorską, niezrozumiałą dla obecnych słuchaczy a zarazem w jakiś sposób przyswajalną już teraz. Zrozumiałą w przyszłości, szalony pomysł.
W jaki sposób chcę dotrzeć w te nowe rejony? Paradoksalnie braki sprzętowe mają mi pomóc, myślę, że rozwiązanie jest w prostocie, nowoczesne syntezatory dostarczają gotowych brzmień, co wręcz zabija innowacyjność, kreatywność. Pocieszam siebie, że ograniczenia w muzyce są wyzwaniem i tak staram się je akceptować, a może się tylko tak oszukuję, hmm.
Esflores –  A  propo tego ostatniego, a co gdyby tak pozbyć się tych ograniczeń?
DSW – Wiem, było by to coś w rodzaju Wyprawy do Raju, Vangelisa, chóry, wiele przejmujących melodii, przeplatanych pojedyńczymi instrumentami. Ściana dźwięków pochłaniająca rozmachem, dreszczem słuchacza, tak to bym nagrał, akurat w tym przypadku wiem dokładnie jak by miało to wyglądać.
Esflores -  Czyli jesteś przywiązany do tradycji?
DSW - Zapewne zabrzmi to banalnie, ale muzyka która mnie fascynuje, to ścieżka z muzyką z filmu Blade Runner, to jedyny film, który zabrałbym na bezludną wyspę, tak myślę, że jedyny. Obraz i muzyka tworzą jedyne możliwe wspaniałe rozwiązanie, wręcz magiczne. Nie chciałbym żyć w takim świecie, ale jest on na swój sposób piękny, futurystyczny, tajemniczy, zagadkowy. Moja niemoc sprzętowa sprawia, że ograniczam przekaz do minimum, a dźwięki, które powstają są nawiązaniem do tych Blade Runner’owych klimatów. Vangelis a Blade Runner. Był rok chyba 1991, gdy zobaczyłem wiadomy film, słyszałem o nim już od kilku lat, ale nie miałem okazji dostać kasety vhs . Po obejrzeniu wiedziałem, że muzyka jest niezwykła, minimalistycznie doskonała, iskrząca prostotą, jak nie z tego świata, piękna. Obraz i dźwięk mają razem wartościowe przesłanie, bycie człowiekiem nie sprawia, że jesteśmy bardziej ludzcy, bardziej dojrzali, że potrafimy, że wiemy lepiej od innych stworzeń, że automatycznie stajemy się właściwą wykładnią praw, jedynie słusznych. Uczymy nasze dzieci od pokoleń jak być dobrymi ludźmi a gdy dorastają, dorastamy, to świat zdaje się być bardziej drapieżny, okrutny. Gdzie tkwi błąd?
Esflores –Drapieżni i okrutni są nawet słuchacze, jak sobie radzisz z niszowością swojej muzyki?
DSW - Kiedyś fascynowałem się ilością ściągnięć, dobrymi recenzjami, z czasem jak zobaczyłem, że muzyka staje się pewną odskocznią od codzienności, zobaczyłem, że Jamendo stało się swoistym moim archiwum, mam możliwość w różnych miejscach posłuchać "siebie", zabrzmiało to dziwnie, nie wynika to z narcyzmu ale z przypominania sobie tych chwil jak coś powstawało, a też lubię w jakiś sposób moją muzykę. Ludzie są mało kontaktowi z jednego powodu, w XXI wieku, masa impulsów ze świata nie pozwala zatrzymać się i skupić na jednym, w internecie to już jest wojna o słuchacza. Znam Twój blog od jakiegoś czasu i robisz merytoryczną robotę. Nie potrafię kolekcjonować przyjaciół na stronach, tzw. fanowskich, uważam to za sztuczne, prymitywne. Jest ich garstka i normalnie nie mam ciśnienia, by było ich więcej.Takich jak ja muzykantów jest teraz miliony, każdy może coś tam poplumkać i nie oszukujmy się jak zrobię karierę, to w lipcu spadnie śnieg, hehhe.
Esflores – Ale inni mają jakieś sukcesy?
DSW - W jakiś dziwny sposób słyszę, albo czuję, że muzyka ma swoje wibracje, wizualizacje. Wiem, a może wyczuwam czy jest w tej muzyce, tzw. ambientowej, jakaś energia od muzyka, czy czuje bluesa, czy jest to szczere, czy wykalkulowane...możliwe, że się mylę w ocenie, ale tak jest.
Jest kilku młodych Polaków, których kreuje się na wizjonerów muzyki ambientowej i podobnej, ale jak słucham ich utworów, to dosłownie nic, pustka emocjonalna, ich wibracje omijają moją percepcję, nie wyczuwam niczego...oczywiście to nie znaczy, że nic tam nie ma, ale ja tego nie czuję. Jest mała garstka, która robi na mnie wrażenie, naprawdę mała, malutka. El - muzyka to inne zagadnienie, tutaj liczą się ładne dynamiczne przejścia itp., łatwiej zaczarować słuchacza.
Esflores - Jak tworzysz? (wcześniej przygotowujesz materiał i grasz jam?, może dogrywasz, może szlifujesz, eksperymentujesz)
DSW – Nie, siadam do klawiatury z gotową melodią, utwór 20 min. powstaje w ok. 70 min. Wpada mi w ucho jakaś barwa, próbuję ją, zamyślam się, skupiam, zamykam oczy i gram. Pierwsza próba trwa ok 5-10 min. . Już wiem co będę grał i do jakich myśli, ważne jest skupienie na początku, traktuję utwór jak misję do wykonania. Kiedyś siadałem do klawiatury i bałem się, że zabraknie mi weny twórczej, teraz wiem, że to nie jest w ogóle ważne, liczy się dobrze spędzony czas tu i tam, może być przy muzyce oczywiście. Eksperyment w muzyce to mit, muzyka nie rozwija się przez eksperymenty, prawdziwa muzyka to melodie, a te tzw. eksperymenty nie tworzą nic wartościowego, są sztucznym poszukiwaniem czegoś, co nie istnieje. By coś stworzyć nowego w muzyce, po prostu trzeba będzie to wykopać, to już istnieje, tylko gdzie tej nowej muzyki szukać ........no tak,  jak coś znaleźć bez eksperymentu, yyy....odpowiedzią jest brak odpowiedzi, trzeba to podnieść i tyle, nawet geniusz nie znajdzie rozwiązania, wszystko odbędzie się za sprawą przypadku, jak wiele, wiele odkryć.
Czy dogrywam? Tak oszczędnie dogrywam.
Esflores –Marzenie?
DSW - Stworzyć muzykę do klimatycznego filmu, by tworzył z obrazem magiczne przeżycie.
Esflores – Myślę, że jesteś na dobrej drodze, w sumie nie spodziewałem się, że w ogóle uda się ten wywiad.
DSW - No, powiem Tobie, że nikomu tak dużo nie mówiłem o moim muzykowaniu.
Esflores – Ale jest z tego wielki pożytek, bo pozwoli to na lepsze zrozumienie i odbiór Twojej sztuki. Bardzo wszystkich zapraszam na Jamendo, tam całkowicie za darmo kilkanaście płyt DigitalSimplyWorld.



Wszystkie płyty - http://www.jamendo.com/pl/artist/DigitalSimplyWorld


http://www.youtube.com/user/digitalsimplyworld