Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Airsculpture - TranceAtlantic

Neu Harmony, angielskie wydawnictwo promujące klasyczną muzykę elektroniczną w 2005 roku zdecydowało się wydać materiał koncertowy grupy Airsculpture z festiwalu The Gatherings, który odbył się w 2004 roku w Philadelphi. Opisywany tu koncert mogli na żywo wysłuchać również fani el muzyki z USA. Koncert emitowała jedna z amerykańskich stacji radiowych, która specjalizuje się w muzyce elektronicznej. Peter Ruciński, Adrian Beasly i John Christian czyli trio Airsculpture zagrało ten koncert w zacnym i zarazem dostojnym miejscu – kościół św. Marii w Philadelphi. Gotyckie ksztalty budowli, piękne uduchowione witraże we wnętrzu kościoła oraz mistyczna muzyka "Powietrznych rzeźbiarzy" robi niesamowite wrażenie uczestnictwa w jakimś mistycznym obrzędzie. Obszerna wkładka z fotosami z tego koncertu już jest zachętą do uczestniczenia w tym muzycznym show. Po zapowiedzi spodziewałem się jak to u Airsculpture, mglistej i ciągnącej się w nieskończoność sekwencji a tu......zaskoczenie. Audytorium zebrane w kościele św.Marii wsłuchuje się w zimne dźwięki jakby zagubionego gdzieś w przestrzeni brzmienia fortepianu – następuje atmosfera wyczekiwania i zaczyna się to na co czekałem czyli długa hipnotyczna sekwencyjna suita w stylu Tangerine Dream z dekady lat 70 – tych.

Airsculpture - Tranceatlantic

Pierwszy dysk zawiera 60 – min. suitę "Walk the locust part 1", to prawdziwa rozkosz dla duszy fana sekwencerowej  muzyki – owszem jest to klasyczny przykład czerpania z tzw. "Berlin school", ale za to zrealizowana jest ta muzyka z progresywnym rozmachem i sporym ładunkiem emocjonalnym. Rytmiczny basowy puls oraz pluskające dźwięki otoczone są pięknymi i "zamyślonymi" analogowymi partiami syntezatorów. To już klasyczny Airsculpture – perfekcyjna i dopieszczona jest tu muzyka w każdym detalu – analogowe brzmienia cudnie wprowadzają nastrój powagi miejsca w którym ów koncert się odbywa, złośliwi twierdzą, że Airsculpture to klon TD ale myślę, że grupa zdecydowanie wyróżnia się w zalewie podobnych  wykonawców grających BS. Cześć druga "Spaceru szarańczy" to już niespodzianka dla fanów o wyrafinowanym guście muzycznym – kakofonia "gryzie" się tu z muzyczną awangardą, muzyka eksperymentalna gdzieś spotyka minorowe dość przewidywalne ambientowe pejzaże - następują po sobie co chwilę dziwne, siarczyste i jazgotliwe ozdobniki dźwiękowe różnej prowieniencji. Dźwięki osaczają słuchacza - intelektualna masa cudownych pejzaży narasta aż do chwili kiedy następuje sekwencyjna galopada -  to już rozkosz dla fanów klasycznej el muzyki z lat 70 – tych ale i coś w rodzaju hipnotycznego transu – zadziwiająca jest chemia między trzema muzykami, którzy niemalże telepatycznie tworzą zadziwiającą muzyczną mozaikę, która porusza zgromadzoną publiczność. Drugi dysk to również ponad 60-min. muzyki. Suita "TranceAtlantic" zaczyna się fortepianowym posępnym wstępem ale to tylko początek ponad 37-minutowej transcendentalnej uczty. Po dość zaskakującym początku następuje jakby uczucie uwolnienia, to tak jakbym unosił się majestatycznie magicznym balonem gdzieś w rejony stratosfery. Hipnotyczne dźwięki, które tworzy zapętlona soniczna masa dźwiękowa ma niemalże lecznicze oddziaływanie - mam wrażenie uczestnictwa w jakimś misterium!. Muzyka medytacyjna, relaksacyjna i zarazem bardzo uduchowiona wymagająca skupienia i skłaniająca słuchacza do wyostrzenia słuchu. " Tranceatlantic part 2 " to kolejna niespodzianka – prawie 20 minut niepokojącej, chwilami mrocznej a zarazem poruszającej sekwencyjnej muzyki. Ostinato sekwencera drąży moje uszy, każdy tu dźwięk jest ważny, panowie z Airsculpture kapitalnie uzupełniają się poprzez dodawanie swoich partii klawiszowych oraz ciekawych zapętlonych sampli – wszystko jest tu perfekcyjnie poukładane, tak aby utwór wręcz emanował tą specyficzną eterycznością brzmieniową instrumentów analogowych, których Airsculpture sporo wykorzystał podczas tego występu. Tym kawałkiem zostałem wręcz "znokautowany" ! Potężna sekwencja rozsadza moje uszy ! Dodatkowo potęguje to wszystko rytmiczny basowy puls praz perkusyjne kropy, które otulone są pięknymi „zadumanymi” partiami syntezatorów. To już typowy Airsculpture – perfekcja muzyka, która silnie oddziaływuje na wyobraźnię. Końcówka tego występu "Powietrznych rzeźbiarzy " to już dark ambient – mroczne granie, które wycisza emocje – chropawe plumkanie wycisza się i następuje definitywny koniec tego wyjątkowego koncertu Airsculpture.
Autor - Mariusz

Z innych płyt