Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Przemysław Rudź - Cerulean Legacy (recenzja Mariusza)

Już sama okładka tego albumu  zaprasza  mnie na atmosferyczne, muzyczne doznania dźwięków, które trudno znaleźć w dzisiejszym  hałaśliwym świecie, nie tylko muzycznym. Rozpoczynający ten krążek  "Farewell to tranquil existence"  to dla mnie taki magiczny muzyczny balon, który unosi mnie gdzieś w stratosferę -  jest zaproszeniem Przemysława Rudzia do swojej podniebnej "atmosferycznej"  twierdzy. Ta  wręcz transcendentalna podróż  muzycznym wehikułem jest mi bardzo bliska, gdyż Przemysław  znakomicie el dżwiękami zobrazował  podniebne obłoki -  jakże to charakterystyczne do "Muzycznych Rzeźbiarzy " czyli bliskie memu sercu brytyjskie trio Airsculpture  - uwielbiam właśnie te ambientowe  pady, które są  dla moich uszu balsamem i ukojeniem. 

Przemysław Rudź - Cerulean Legacy

Mój magiczny balon utkwił na dobre gdzieś w obłokach, poddaje się  pięknym doznaniom łagodnych i zarazem uspokajających moją duszę dźwięków  - czasami rozedrganych i melancholijnych ale ta muzyczna nirvana trwa krótko, bo utwór "Mystery of ALH 84001"  kąsi mnie siarczystymi solówkami syntezatorowymi i bombarduje potężnymi partiami sekwencera - to taki muzyczny obraz burzy  - od środka, wszystko tu iskrzy, wrze -  jak zwykle imponuje mi  znakomita selektywność dźwięków  co np. nie jest regułą u naszych zachodnich sąsiadów, tak więc,  tak trzymać panie Rudź ! "Gaias prophetic dream - tu już opuszczam muzyczną twierdzę Przemka Rudzia, by  moim magicznym pojazdem spenetrować naszą piękną planetę Ziemia, niestety posępne riffy gitarowe Jarka Figury brzmią złowrogo, z perspektywy mojego "muzycznego statku powietrznego" widzę dookoła brud, śmieci i ogólny środowiskowy chaos -  jedynym pozytywem w tym wszystkim jest przepiękne świergotanie ptaków , które choć trochę ubarwi tą nie bardzo optymistyczną ziemską egzystencje  a ...reszta, hm....góry śmieci, które rosną i dewastują  nasze środowisko. Mam tego dość !  Uciekam w bezpieczniejsze miejsce dla mnie, czyli wysoko gdzieś w rejonach podniebnych, mój balon powoli unosi się ku górze, tęskne dźwięki fortepianu w utworze  "Two days after  extincation" powodują  przypływ u mnie zwyczajnych melancholijnych ....łez , autor " Cerulean legacy " w niewytłumaczalny dla mnie sposób powoduje u mnie dreszcze, emocje potęgują ambientowe, minorowe pady, które o dziwo dają mi  NADZIEJĘ. Tak, ta muzyka niesie w sobie powiew optymistycznych, ukrytych fluidów, które dają zwykłemu śmiertelnikowi ostrzeżenie - zastanów się nad swoim życiem, zrób coś, co pozwoli następnym pokoleniom PRZEŻYĆ GODNIE ...... a co dalej ? Ewakuować się póki czas -   ale gdzie ? Tęskne i zarazem cudnej urody solo syntezatorowe Przemka ma coś w sobie bardzo uduchowionego, wzniosłego i mistycznego, przypomina mi Czesława Niemena z kultowych już dziś płyt z dekady lat 70 - tych   - to  el nuty dla wybrańców , duchowe  doświadczenie wysokiej próby.  Kiedy już przybywam do el muzycznej twierdzy Rudzia , wreszcie mogę  spokojnie rozmyślać wizjonierskie słowa profesora Hawkinga, który zresztą podobnie jak Stanisław Lem wyprzedzał nas o lata świetlne swoim niezwykłym i zarazem wielce analitycznym postrzeganiem świata i w ogóle ludzkiej egzystencji wobec ogromu rozmiaru wszechświata. Tu Hawking  daje nam ostrzeżenie ale i jego znamienne słowa są drogowskazem dla rasy ludzkiej. Muzyka Rudzia znakomicie podkreśla  to co najważniejsze w przesłaniu wielkiego Hawkinga i jest zachętą do  tego, aby być bardziej czujnym na to co dzieje się wokół nas.
Autor - Mariusz