Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tomasz Zawadziński - Follow me

Tomasz Zawadziński - Follow me 


Od wielu lat moim hobby jest muzyka elektroniczna. Chciałbym zachęcić wszystkich internautów do słuchania tego gatunku muzyki, która nie kończy się na takich twórcach jak J. M. Jarre czy Vangelis. Jest ogromna ilość kompozytorów znanych i zaczynających karierę. Od roku 1999 próbuję swoich sił w tworzeniu muzyki elektronicznej. Jest to wspaniałe hobby, które pozwala mi oderwać się od rzeczywistości. Nagrałem siedem płyt: "around", "Kosmos, pustka i ja", "Soundwich", "Sounds Like Pictures", "Ex civitate Copernici ad astra", "Follow Me", "Gorlice 2005". W czasopiśmie "Estrada i studio" ukazały się pozytywne krytyki płyt. Jeszcze większą radość sprawiła mi prezentacja utworów z płyty "Soundwich" w Trójkowej audycji Jerzego Kordowicza "Top Tlen". W marcu 2004 razem z moim kolegą Sławkiem Jędraszkiem zagrałem mój pierwszy koncert w Toruńskim Planetarium. Ostatnim wielkim wydarzeniem w mojej karierze artystycznej był występ ze Sławkiem na festiwalu "Ambient 2005" w Gorlicach.


Moja następna płyta - Follow Me - jest zaproszeniem do zatopienia się w muzyce. Chciałbym, żeby każdy słuchając tej muzyki (70 minut) mógł zapomnieć o otaczającym go świecie. Płyta utrzymana jest w jednolitym klimacie, który sprzyja pogrążaniu się w marzeniach, wzmacnia proces fantazjowania i uodparnia psychikę na problemy życia codziennego. Występuję tu pod pseudonimem ZeTor. No cóż, tak nazywają mnie koledzy. Zapraszam do słuchania!


http://republika.pl/zetorki/follow/


Esflores speaking - Trzeba powiedzieć jasno i czytelnie, niektórzy krytycy i komentujący bardzo krzywdzą artystów. Często nazywając ich muzykę wtórną, przyklejając im etykietę epigonów. Paradoksalnie Ci sami ludzie żałują, że klasycy nie grają już tej muzyki co kiedyś. Panowie zdecydujcie się, chcecie tej muzyki czy nie? Artyści szczerze i bez ogródek przyznają się do wpływów, niektórzy są nawet dumni i przywołują konkretne nazwy. Jednym z bardzo ważnych elementów tworzenia jest przetwarzanie i różnie to wychodzi. Czasem lepiej, czasem gorzej, wielu muzyków powiela wręcz patenty sprzed lat, łącznie z brzmieniami i efektami, uprawiają kopiarstwo. Czy to źle ? nie wiem i przyznam się, że tego aż tak bardzo poważnie nie rozważam. Z rozmów z wieloma muzykami czy z wywiadów wynika co innego - owszem uwielbiają swoich idoli ale ich celem jest tylko dalszy rozwój określonych gatunków, nie mają pretensji do tworzenia całkowicie oryginalnych dzieł. Sztuka nie bierze się z pustki i geniusze nie rodzą się na kamieniu. Przeciętny słuchacz nie jest podatny na nowości, woli słuchać rzeczy znanych, wg mnie artyści nie powinni schlebiać ich gustom. Jeśli tak się dzieje mamy do czynienia ze sztuką użytkową i rzemiosłem. Mnie to nudzi, choć nie jestem przeciwnikiem takiego podejścia, to mam dość tych samych obrazów niezmierzonego kosmosu, galaktyk i tego całego sci fi badziewia ;))
Zawadziński jest gdzieś pośrodku, uderzająca jest w tej muzyce lekkość, brak konkretnego celu, brak wyznaczonego programu, muzyka  biegnie swoim torem i pomimo relaksującego charakteru, nie jest to muzyka relaksacyjna. To mi się bardzo podoba, artysta gra jakby od niechcenia, wysyca nastroje do dna i kończy utwór. Rozpoczyna następny lekką ręką, łagodnie ale precyzyjnie, zapadam w lekkie zadumanie i wtedy rzeczywiście jak mówi autor, coś się dzieje między moim umysłem a muzyką - tworzy się jakaś przestrzeń płaszczyzna, te fale alfa, beta, theta ;))) i mogę w tym stanie na spokojnie rozważyć swoje życie, swoje problemy, szukać rozwiążań bez gorączki, bez szarpania się. Wtedy przychodzą najlepsze pomysły, wśród wielu niecelnych. To nie ucieczka od rzeczywistości, jak wielu traktuje ten rodzaj muzyki, to support do rozwiązywania problemów. Ale trzeba posiąść umiejętność powrotu i na spokojnie zastosować to, do czasami uciążliwego dnia codziennego. Ktoś powiedział o ładowaniu akumulatorów  - bardzo trafna przenośnia.
Fragmenty - Generator