Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Muzyka szarpidrutów - Bach, Deep Purple

Nie wiem, jak wy, ale dawno temu takie określenie padło w moim domu, a tyczyło się hołubionej wówczas przeze mnie muzyki rockowej. Oburzyłem się – i to bardzo, że ojciec z lekceważeniem wypowiadał się o Led Zeppelin, a przecież mógł wcale nie mieć złych zamiarów. Ba, powiedział prawdę, gdyby spojrzeć na te słowa przez pryzmat specyficznego instrumentu, który w muzyce znaczył i znaczy bardzo wiele, choć niewiele osób zdaje sobie sprawę, że gra na nim polega właśnie na owym „szarpaniu drutów (strun)”. I nie jest to wcale gitara.
Z instrumentem tym spotkałem się po raz pierwszy chyba gdzieś w połowie lat osiemdziesiątych, za sprawą audycji w Programie Trzecim Polskiego Radia, gdzie wówczas prezentowano płytę grupy Deep Purple z czasów „przedgillanowskich”. Wydany w 1969 roku album o tytule takim samym, jak nazwa zespołu zawiera kilka znakomitych kompozycji (w tym niesamowity mariaż muzyki rockowej i klasycznej w postaci „April„), a wśród nich uwagę moją zwrócił świetny, rytmiczny, rockowy utwór „Blind„. Czemu o nim wspominam? Ano prym w tej kompozycji wiedzie… klawesyn. Słychać go praktycznie przez cały utwór, zaznacza się silnym, narzucającym rytm brzmieniem (można by rzec, że potraktowano w niej klawesyn jak instrument … perkusyjny!) a piosenka zyskuje dzięki niemu tajemniczy, wręcz mistyczny charakter.
Oczywiście Purple nie byli prekursorami w użyciu tegoż instrumentu, zrobili to przed nimi między innymi i Beatlesi, i Beach Boysi a nawet Hendrix, ale do mnie akurat Blind dotarł jako pierwszy. I do dziś mam sentyment zarówno do tego utworu, jak i do instrumentu.
Wracając do czasów obecnych – dwa lata temu mieliśmy okazję posłuchać krótkiego wykładu na temat klawesynu podczas koncertu wspomnieniowego Wandy Landowskiej, który odbył się na Zamku w Kórniku. Naszej słynnej klawesynistce zawdzięczamy renesans tego instrumentu we współczesnych czasach – odkąd bowiem fortepian wyrzucił klawesyn z sal koncertowych (nasz Frycek też miał w tym udział) – ciężko było usłyszeć ten strunowy instrument szarpany grający czy to solo, czy w orkiestrze. Zmieniła to właśnie Landowska, choć przy tej okazji – jako zasłużonego dla sprawy – trzeba oczywiście wspomnieć Gustava Leonhardta, któremu zawdzięczamy i propagowanie gry na tym instrumencie, i – właściwie przede wszystkim – skierowanie zainteresowania świata muzycznego ku tradycyjnemu brzmieniu orkiestr barokowych. A w każdej szanującej się orkiestrze barokowej klawesyn był, jest i będzie. A jak nie ma, to taka orkiestra z barokiem wspólnego za wiele nie ma.
Brzmienie klawesynu jest specyficzne. Nie każdy je lubi – znam takich, co koncerty Jana Sebastiana Bacha w transkrypcji na fortepian znają i poważają, a klawesynowych wariacji wysłuchać nie są w stanie. Nie zamierzam też przekonywać, że tylko klawesyn się liczy, bo sam wręcz przepadam za brzmieniem pieszczonego znakomitą ręką Steinwaya. Ale muzyki klawesynowej słucham od czasu do czasu, licząc, że i wam ona przypadnie do gustu.


Na dziś proponuję zatem płytkę Mario Raskina i Oscara Milaniego z koncertami klawesynowymi Jana Sebastiana Bacha, wydaną przez wytwórnię Pierre Verany. Znajdziecie tam m.in. transkrypcję szóstego koncertu brandenburskiego kantora św. Tomasza. Miło i przyjemniej jest posłuchać, jak odmiennie może brzmieć utwór, który właściwie każdy muzyk barokowy kiedyś zagrał. Próbka – poniżej.




Płyta fajna. Ale czy warta recenzji – jeszcze nie zdecydowałem. Do dostania oczywiście TU. I na koniec jeszcze jeden fragment – za takie to można dać się pokroić.



Autor - Kris
Classisunday

Deep Purple - April

Deep Purple - Blind