Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Popol Vuh - Einsjager & Siebenjager

Kiedy w 1973 roku do Floriana Fricke dołączył perkusista i gitarzysta Daniel Fichelscher, muzyka zespołu Popol Vuh zyskała zdecydowanie bardziej rockowy wymiar. Już płytaSeligpreisungen przyniosła muzykę różną od osadzonej w orientalnej stylistyce, znanej z Hosiana Mantra i bardzo daleką od jeszcze wcześniejszego, eksperymentatorskiego dzieła W Ogrodach Faraona . To właśnie za sprawą tego zdolnego muzyka i kompozytora, który na dłużej zagrzał miejsce przy boku Floriana Fricke, Popol Vuh wypracowało swój niepowtarzalny styl. W owym czasie powstały też najwybitniejsze nagrania zespołu, do których bez wątpienia można również zaliczyć Jednego myśliwego i siedmiu myśliwych (to wolne tłumaczenie tytułu płyty).
Tak jak i pozostałe płyty z tamtego okresu i Einsjager... nie rozpieszcza słuchaczy ilością muzyki zawartej na krążku. 


Popol Vuh - Einsjager & Siebenjager

Autorami wszystkich utworów są wspomniani kompozytorzy, przy czym Daniel Fichelscher stopniowo wnosił swój wkład w tworzenie muzyki Popol Vuh. O ile na poprzednim albumie tylko zagrał utwory Floriana, to już na tej płycie skomponował dwa, wszak krótkie, ale swoje. Muzyków wspomagała wokalistka Djong Yun, znana już z albumu Hosiana Mantra, śpiewająca teksty niejakiego Salomo, oraz flecista - Olaf Kuebler.
Pierwszą stronę czarnego krążka wypełniało 5 krótkich, instrumentalnych kompozycji, z których każda warta jest uwagi. Wszystkie bowiem są misternymi dziełkami, przepełnionymi niezwykłymi harmoniami muzycznymi. Po króciótkim, choć także interesującym wstępie, skomponowanym przez Daniela Fichelschera (Kleiner Krieger) dynamicznie rozpoczyna się Król Minos, pełen ciekawych pomysłów z przepięknymi 'pochodami' gitarowymi. W kolejnym, Morgengruss, słychać jak udanie Daniel potrafi połączyć brzmienia gitar akustycznych i elektrycznych. Właściwie ten utworek to tylko jego popis (i również jego kompozycja), i choć zdaje się być niezwykle kojący, to gdzieś w nim tkwi potencjał, który tylko czeka na uwolnienie. Po cudownym początku Wuerfelspiel z wyjątkowej urody partią fletu znowu dynamicznie jest w dalszej części tego utworu i znowu gitary Fichelschera zajmują główny plan. Tym razem słychać przeplatające się dwie solówki na tle perkusyjnej 'burzy', przy czym fortepian Floriana Fricke zdaje się tu tylko asystować, wspaniale uzupełniając przestrzeń. Gutes Land rozpoczyna się bardzo spokojną grą Floriana i delikatnie tylko zaznaczoną barwą czyneli, po czym niewyraźne dźwięki fortepianu przeradzają się w kolejny, piękny motyw melodyczny, szybko przerwany wybuchem perkusji i kolejnymi, zaplecionymi solami gitar. To właśnie staje się wizytówką muzyki Popol Vuh - niezwykłe harmonie, duety gitarowe i wspaniały fortepian. Niby proste, a jednak wymaga wyjątkowego wyczucia przestrzeni brzmienia.
Głównym daniem na płycie Einsjager & Siebienjager jest kompozycja tytułowa wypełniająca całą drugą stronę czarnego krążka. I choć w dotychczasowym dorobku zespołu nie brakowało kompozycji długich, to ten utwór jest jedyny w swoim rodzaju. Mocno osadzony w stylistyce tzw. rocka progresywnego, jednakże absolutnie nie do pomylenia z dziełami innych przedstawicieli tego gatunku. Jest to spójna kompozycja, złożona z kilku różnych, poprzeplatanych ze sobą, części. Od spokojnych, leniwych dźwięków fortepianu, po feerię gitarowo-fortepianowo-perkusyjnych popisów. Motyw przewodni przewija się na przestrzeni całości. Nie brakuje w niej momentów dramatycznych, w postaci przepięknych zmian barwy brzmienia wszystkich instrumentów na niższe, bardziej niepokojące. Wszystko w tym utworze zdaje się żyć własnym życiem. Wszystko, no może za wyjątkiem trochę pozbawionego emocji, wciąż takiego samego śpiewu Djong Yun, który jednakowoż pozostając w kontraście z brawurową grą instrumentalistów, również wnosi pewien charakterystyczny element wyróżniający tą kompozycję. Ma ona jeszcze jedną, niezwykłą cechę: słuchając jej za którymś tam razem, nigdy nie mam pewności w którym momencie się skończy. Właściwie kończy się znienacka i równie dobrze mogła by potrwać sobie jeszcze chociażby drugie 20 minut.
Podsumowując, na płycie Einsjager & Siebienjager Popol Vuh odsłania swoje kolejne, tym razem rockowe z lekkim, jazzowym feelingiem, oblicze. Pomimo swojej ekspresji muzyka zachowuje niezwykły, spokojny nastrój. To sprawia, że jej brzmienie jest bardzo charakterystyczne i od razu rozpoznawalne nawet dla niewprawnego słuchacza. Einsjager... stanowi zdecydowany krok naprzód dla zespołu, jednocześnie proponując muzykę dojrzalszą i ciekawszą od tej z płyty Seligpreisungen. Godna polecenia szczególnie fanom szeroko pojętego rocka progresywnego.
ocena: 8-8,5/10
Autor - Psychonauta