Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Igor Stravinsky - Firebird

Arcydzieła • Light My Firebird
Ognisty ptak Igora Strawińskiego słusznie uważany jest za jedno z największych osiągnięć muzyki baletowej. Historia oparta jest na rosyjskiej legendzie  o „żar ptaku”, „Kościeju nieśmiertelnym” i innych słowiańskich wymysłach – mało kogo to zresztą obchodzi, bo sam balet nie jest już za często wystawiany. Nadal grana jest za to muzyka, przede wszystkim w formie suity (czyli wyboru muzyki, zazwyczaj dokonanego przez kompozytora). Najbardziej popularna jest tzw. II Suita, z 1919 roku, nazywana zwykle po prostu Suitą z Ptaka Ognistego.


Igor Stravinsky - Firebird


Strawiński rozwinął impresjonistyczne pomysły Debussy’ego. Wyszło z tego absolutne szaleństwo dźwiękowe, które przenosi słuchacza do innego, bajkowo-mrocznego świata. Kompozytor był jeszcze odważniejszy w słynnym Święcie wiosny i według ówczesnej publiczności, przesadził.
Oto dwa fragmenty: dziki Taniec piekielny i ponura Kołysanka.
Autor -  Przemysław Jaślan
placówka postępu



To jedna z lepszych rzeczy, które wypuścił Straviński. Treść jest banalna - Ivan zdrowy i bogaty, nudzi się okrutnie i wyjeżdża na miasto poszaleć. Oczywiście natychmiast wpada po uszy w kłopoty na własne życzenie. Po kilku piwach włamuje się do okazałej posesji, penetruje ogród, gdzie wpada mu w łapy Firebird.  Ivan musiał być nie w ciemię bity bo szybko uzależnia stworzenie od siebie (pewnie dał mu ekstazy). Firebird będąc w pułapce wchodzi w układ z prześladowcą, za cenę wolności idzie na współpracę. Ivanowi wpadła w oko bowiem, jedna z dziewczyn gospodarza ale ma on swoją gwardię bezpieczeństwa w postaci kilku osiłków. Po krótkich pertraktacjach dochodzi do konfrontacji, w krytycznym momencie Ivan szczuje wszystkich Firebirdem. Ten ma niezwykłą moc i migiem się ze wszystkimi rozprawia, Ivan też pokazuje, że ma jaja (konkretnie jedno jajo symbolizujące siłę herszta). Wszystko kończy się niby dobrze ale.........nie wiemy co się dzieje dalej z Firebirdem?, kim on naprawdę jest ? ( w balecie niezła laska odziana na czerwono) Ivan hajta się z upatrzoną dziewczyną i nikną w oddali. Muzyka to znakomity symfoniczny progres, rozpoczyna się mrocznie ale z czasem nabiera tempa, jest ostro i bardzo ciekawie. Dynamiczne zmiany tempa, zwroty akcji, niezłe melodie, słychać typową muzykę programową ale forma na te czasy nowatorska. Zdecydowanie rzecz wyprzedza swoje czasy o pół wieku. A pomysł na to, aby rytm miał pierwszoplanową rolę być może zaciążył na współczesnej muzyce popularnej w której właśnie rytm ma swoje centralne miejsce.


A tu nieco bardziej fachowo (Ściąga.pl)
Pierwszym z serii pisanych na zamówienie Diagilewa baletów był „Ognisty ptak” (1910), dzieło, w którym widoczne są wprawdzie wpływy Rimskego – Korsakowa, ale które równocześnie jest już osobistą, mistrzowską, błyskotliwą, świetnie instrumentowaną partyturą. Strawiński ukazuje się już jako muzyczny rewolucjonista. Nowatorstwo jego dotyczy wyzwolenia rytmiki jako elementu formotwórczego, którego funkcja w konstrukcji staje się niemal analogiczna do tej, jaką pełniła do tej pory melodyka i harmonia. Zdobycze Strawińskiego będą dotyczyły głównie metrorytmiki, instrumentacji i faktury. Czynniki te posiadają w jego muzyce znaczenie pierwszorzędne, w odróżnieniu od melodyki i harmonii, teraz czynników wtórnych nie formotwórczych, Fakt ten wiąże się niewątpliwie z antyromantyczną, intelektualną postawą artystyczną kompozytora. Nowa dysonansowość muzyki Strawińskiego, nowy i specyficzny rodzaj napięcia wyrazowego i nieznany dotąd typ emocjonalności – oto co szokowało i zdumiewało ówczesnych odbiorców.


I historycznie - Cyt. za L. Erhardt  - Balety Igora Strawińskiego, Warszawa 1978, s.118

"Pierwszym naprawdę znaczącym wspólnym dziełem (Strawińskiego i Diagilewa) był balet Ognisty Ptak. Diagilew zaplanował wystawienie nowego, rosyjskiego baletu, który w sposób dotąd nieznany łączyłby w jedną syntetyczną całość scenografię, kostiumy, reżyserię, fabułę, muzykę i taniec; baletu, który zaspokajałby również potrzeby zmysłu wzroku. Idea była odważna, bo czasu było niewiele, a upragniony balet istniał jak na razie tylko w marzeniach. O napisanie muzyki Diagilew zwrócił się najpierw do Anatola Ladowa, ponieważ potrzebna była muzyka na wskroś rosyjska, a Ladow wyjątkowo lubował się w takiej tematyce. Ponadto Ladow wspaniale instrumentował swoje utwory i co najważniejsze, był już doświadczony. Potem zwrócił się jeszcze z podobną prośbą do Aleksandra Głazunowa i Nikołaja Sokołowa, ale ci odmówili. Ladow zaś zgodził się chętnie, ale nie traktował tego zamówienia zbyt poważnie. Zapytany przez Diagilewa po trzech miesiącach jak przebiegają prace, odpowiedział ze spokojem: „Praca nad baletem postępuje wspaniale naprzód. Kupiłem już papier nutowy.”[1]Zirytowany Diagilew natychmiast zrezygnował ze współpracy z Ladowem. Diagilew nie miał powodów do radości. Odmówili mu kompozytorzy z najwyższej półki, a niezbyt uśmiechała mu się perspektywa sięgania po mniej znanych. Diagilew czuł się zobowiązany poprosić o muzykę do Żar-Pticy Czerepnina, ponieważ jako kompozytor muzyki do baletu Le Pavillon d’Armid, był współtwórcą sukcesu Lessainsons russes (1908). Jednak dyrektor artystyczny Ballets Russes nie wierzył w jego talent. Zdecydował się więc, na wszelki wypadek, gdyby Czerepnin zawiódł, zaproponować skomponowanie muzyki 27-letniemu Strawińskiemu. Strawiński przyjmował tę propozycję bez większego przekonania, mimo iż Diagilew obiecywał ogromną sławę i niemałe honorarium. Nie ufał zbytnio swemu zleceniodawcy. Diagilew nie miał dobrej opinii w Petersburgu: w kręgu Rimskiego-Korsakowa jego osoba nie cieszyła się ani szacunkiem, ani uznaniem. Jego arystokratyczną pewność siebie i determinację w realizowaniu własnych pomysłów organizacyjno-artystycznych traktowano z dystansem, widząc w tym arogancję, dekadentyzm i ekwiwalent niespełnionych ambicji kompozytorsko-malarskich. Diagilew nie dawał jednak za wygraną. Wręczył Strawińskiemu libretto, jakby nie słysząc wszystkich jego zastrzeżeń i po kilku dniach złożył mu wizytę w towarzystwie Fokina, Niżyńskiego, Baksta i Benois. W pięciu przekonywali kompozytora o jego talencie tak długo, aż sam weń uwierzył i zgodził się. Na początku listopada pojechał do Lubieńska odwiedzić Andrzeja Rimskiego-Korsakowa. Wziął ze sobą libretto Ognistego Ptaka. W połowie grudnia introdukcja była już skomponowana, natomiast szkice dalszych scen miały pewien kształt i praca nad nimi posuwała się w dobrym kierunku.Podczas paru miesięcy wytężonej pracy, Strawińskiemu towarzyszyły dwie osoby: Michał Fokin i Andrzej Rimski-Korsakow. Strawiński nie komponował muzyki w romantycznym uniesieniu na fali natchnienia. Razem z Fokinem, takt po takcie, kształtowali muzykę do Żar-Pticy.Strawiński podawał pomysły motywów, fraz, choreograf zaś szukał dla nich odpowiednich gestów i ruchów. Doradzał również długość i kolejność poszczególnych scen. U Rimskiego-Korsakowa zasięgał chętnie rad dotyczących wykorzystania instrumentów smyczkowych. Syn zmarłego mistrza Mikołaja bardzo się pracą Strawińskiego zainteresował – nie ukrywał przy tym, że widział w nim kontynuatora tradycji swego ojca. Może właśnie dzięki niemu tyle w Ognistym Ptaku podobieństwdo stylu Mikołaja Rimskiego-Korsakowa. Ognisty Ptak powstał w wyjątkowo szybkim czasie – właściwie w cztery miesiące. Już w połowie marca 1910 odbyło się w mieszkaniu Diagilewa wstępne przesłuchanie. Strawiński grał na fortepianie, komentując każdy ustęp odpowiadającą akcją sceniczną oraz uzupełniając pomysłami na orkiestrację.Diagilew i jego współpracownicy byli zachwyceni. Strawiński przerósł ich najśmielsze oczekiwania. Sam kompozytor nie był jednak zadowolony z takiego kształtu swej muzyki, ale nawprowadzanie zmian nie było już czasu. Musiał czym prędzej zinstrumentować balet i wysłać go do Paryża, aby orkiestra mogła ćwiczyć. W połowie kwietnia Strawiński skończył partyturę baletu i po kilku dniach odpoczynku znalazł się w Paryżu, gdzie rozpoczęły się już próby. Strawiński był idealistą, wszystko co robił, musiało być doskonałe i harmonijne. Podczas jednej z prób generalnych poprosił dyrygenta, aby ten bardziej zwracał uwagę na oznaczenia, jakie zawarł w partyturze. Kompozytor nie był też zachwycony sposobem, w jaki tańczy się jego balet. Uważał – i zresztą nie bezpodstawnie – że ruchy aktorów, tancerzy, są zbyt skomplikowane, a sceny męskie zbyt brutalne, zupełnie niepasujące do baśniowej aury. Choreografem – osobą która układała, reżyserowała taniec – był Fokin. Nie można powiedzieć, żeby nie znał się na tym, co robił, bo był świetnym choreografem, a wcześniej także i tancerzem, ale najprawdopodobniej nie do końca zrozumiał intencje kompozytora. Wszystkie te potknięcia Strawińskibardzo przeżywał, czemu się nie ma co dziwić, ale Diagilew pocieszał go i zapewniał, że Ognisty Ptak odniesie sukces. I tak też się stało. Premiera odbyła się 25 czerwca 1910 roku w Paryżu. Piękna, odurzająca wręcz swymi barwami i bogactwem dekoracja, wspaniali aktorzy i cudowna muzyka zrobiły olbrzymie wrażenie na publiczności. Ognisty Ptak przyniósł Strawińskiemu sławę i uznanie, natomiast jego kolejne dzieło – Pietruszka – było już manifestacją jego oryginalnej i silnej indywidualności twórczej. Jak się okazało później, nie było to jednak takie proste. Na ogromny sukces premierowego przedstawienia Pietruszki wpłynęło wiele czynników:piękny taniec, dobra choreografia, wzruszająca treść, i niestety najmniej partytura. Nie znaczy to, że była zła. Była po prostu zbyt nowatorska, i docenić ją wówczas mogli jedynie nieliczni. Dla przeciętnego, niewykształconego ucha były to tylko szeregi niepowiązanych, zabawnych i terkoczących dźwięków. Świadczyło to tylko o jednym – o kompletnym niezrozumieniu muzyki Strawińskiego przez publiczność"


Stravinsky conducts Stravinsky - FIREBIRD COMPLETE