Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Ron Boots & Synth.nl - Refuge En Verre

To pierwszy projekt wynikający ze współpracy dwóch holenderskich artystów; Rona Boots’a i Michela Van Osenbruggen’a aka Synth.nl. Oboje posiadają swój unikalny styl, zarówno w rytmice jak i w melodyce, oboje są uznawani za twórców Eindhoven School of EM. Muzyka powstała w terenie, obydwie rodzinne „ekipy” wybrały się w Ardeny i tam w nastroju wakacyjnym, podjęto próby. I ten sielankowy i relaksacyjny nastrój jest obecny w tych nagraniach. 

Ron Boots & Synth.nl - Refuge En Verre


Tytułowy utwór to narastające basowe pulsacje, płynne pady i cudowne melodyjne solo syntha. To jest odprężające, ciepłe, pełny relaks. Lubię to co robią syntezatory w tym kawałku, wszystko jest na miejscu; szybujące wysoko sola, ciepłe pady. Powściągliwe piano uzupełnia ten krajobraz, zwiewnie uroczy. La Roche-En-Ardenne wybija niespodziewanie rockowy rytm na melancholijnych podkładach. Wtedy ukazuje się cudowna melodia syntha – bogato, symfonicznie, emocjonująco. To jest fragment dla wszystkich fanów instrumentalnej i melodyjnej EM. Orage D’Ete ambientowe intro, niestałe pady i dźwięki natury – czy to odległy grzmot błyskawicy?. Miłosna para fletu i saksofonu pląsa melodyjnie. Refleksyjne i sielskie. Nieco póżniej pojawiaja się jakoweś ”szczepowe” perkusjonalia ale utwór nie traci zasadniczo przestrzennego charakteru. Coucher Du Soleil otwierają męskie chóry i wysmakowane synth efekty, pojawia się sekwencja, potem rytm i pomarszczone, pełne gracji solo. Odrobina smutku i zamyślenia. Contemple Du Ciel. Pady pełne sekretów i zagubione radiowe głosy z przeszłości. Pojawia się niesamowita basowa sekwencja i elektroniczny rytm, napędzany maszyną TR-808 pcha ten utwór do przodu. Podoba mi się sposób w jaki melodie flirtują z rytmem. Rose Du Matin tłuste dźwięki CS-80 kojarzone z Vangelisem, całkowicie symfoniczna propozycja. Naprawdę piękne, być może najlepszy moment na całym albumie. Combat De Coqs koguty i energiczne połamane sekwencje, to suport do klasycznej perkusji i gitary rockowej. Energicznie, nie wiem czy to „prawdziwa” gitara ale brzmi to jak F.D. czyli Frank Dorittke(przynajmniej w podobnym stylu). Lecz to nie gitara ma tu najwięcej do powiedzenia. W każdym bądź razie to najbardziej dzikie i rockowe nagranie na krążku. Soleil Levant przybywa ze smakowitymi padami i dobrze zaprogramowana sekwencją. Wchodzi wolny rytm przypominający nieco Emmensa i jego Obscura Movements In Twilight Shades. Jednakże solo natychmiast zdradza, że to Ron Boots. Brzmienie bardzo charakterystyczne. Michel podaje swe piękne melodyjne „touches”. Wielki finał tego miłego melodyjnego albumu EM. Wart polecenia.
Autor - Artemi Pugachov
Encyclopedia of Electronic Music



Sample na Groove