Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Sławomir Strzykowski - Slaweks

I do not use any computers, any VST, any software - just real time recording :-)
My lovely equipement:
Korg 01W/fd, Roland RS - 09, Quasimidi Sirius, Quasimidi Raven, Yamaha CS 20M, Access Virus B, E - mu Morpheus, Yamaha YPR - 30, Casio CZ - 5000, Elka X- 30, E-mu Ensoniq XK -6, Red Sound Dark Star, Oberheim Matrix 1000, Korg Radius, Jomox AirBase 99, Waldorf Attack, Waldorf Q, Yamaha TG - 500, Roland D - 550, Korg Koassilator, Yamaha DX - 27, Roland JX EP + PG 200, Alesis Ion, Korg Triton LE, Roland Juno G, E - mu Proteus 2000, Yamaha QX - 5, Use Audio Plugiator, Waldorf Blofeld, Ensoniq Fizmo, Novation Supernova, Quasimidi Technox, Yamaha DJX, Yamaha DD - 65, Ensoniq SQ - R, Bontempi Eclipse, Electro Harmonix Small Stone, Clavia Nord 2x, Roland JD - 800, Moog Liberation, Linn LinnDrum.

Slaweks - EN



W końcu udało mi się opublikować nowy album... Za chwilę link do niego a poniżej kilka słów o muzyce...
Vouaga - to jest utwór z przed 30 lat (tak, tak - to tyle lat minęło...). Jest gdzieś jeszcze na starych kasetach, grany na malutkiej Yamaha PSR. To podobno jeden z moich weselszych utworów. W zimie 2010 po prostu usiadłem do nowego (ale starego - też ma 20 lat) syntha (to chyba znowu była Yamaha + inne, ale nie pamiętam które ) i zagrałem. Coś tam zgrzytało w jednym momencie, coś było nie do końca zgrane - ale to bez znaczenia. To była kiedyś moja opowieść o drodze do Indii a teraz? To szalony czas zmian w mojej glowie, walki z Moimi i nie Moimi Demonami i chyba tylko tyle...
Vigrin - to nie jest opowieść o utracie pierwotnej czystości. To też utwór sprzed lat, który zagrałem w depresji bo kable, bo nie ma miejsca, bo koncert, bo dzwięki grają wciąż a nie ma kiedy, bo przecież utrata czystości rozpoczyna się w głowie... Jak teraz tego słucham, to wciąż mam w ustach smak tamtej porażki, tamtego samouwielbienia do siebie i cholernie ciężkich worków z makuchami (ktoś wie, co to? 80 kg makuch?), które nosiłem w Morskim Porcie Handlowym w Gdańsku (byłem sztauerem - wiecie co to? ).
 A teraz w garniturze, w korku, z nowymi postanowieniami noszę ciężar mojej niedoskonałości. Ot - artysta z Bożej (pozdrawiam ) łaski...
Torture - to powstało dobę przed koncertem w "Progresji" - zupełnie nieoczekiwanie, bo pomyliły mi się przyciski i usłyszałem ból Niedoskonałych. I nie chodzi tu wcale o ukrzyżowanych rzymskich rycerzy, ani o brednie które wypowiadał Napoleon do pokonanych... Chodzi o małą uliczkę w Istambule, gdzie zapędziłem się w poszukiwaniu zapachów Orientu... I znalazłem ten zapach niespodziewanie, w malutkim sklepie z instrumentami muzycznymi (hmmm.... były wyłacznie stare akordeony), gdzie Człowiek Stamtąd próbował namówić mnie do zakupu czegokolwiek (kupiłem sok z granatów).
Dżoana - to wcale nie opowieść o zimie, weterynarzach, podróżach w dalekie strony (no taak - nie tak dawno byliśmy z Anną - Marią w Dubaju  - fajnie było) ale o opiece Upadłego Anioła nad Istotą, która aby poczuć się wolna, musiała przestać kochać...
 No dobrze. To powyżej to bzdury. Dżoana to opowieść o Kobiecie - Papieżu, kobiecie cierpiącej i kochającej dla Niego. Aż upadła na schody i JEJ świat pogrążył się w mroku... JEJ świat nie. Dalej będzie próbowała przejść pomiędzy dwoma drzewami, w których po raz pierwszy ujrzała Upadłego Anioła. Boże (ponownie pozdrawiam ) - wybacz mi te grafomańskie wersety.
Istambul - no to o dzieciach z nowotworami, bo dla nich grałem w Progresji. I o moich obawach, że je zawiodę, że nie będę potrafił zagrać, że nie słyszę siebie a one wciąż mają nadzieję... Do koncertu brakowało 20 godzin. Usiadłem i zagrałem to. A potem nagrałem. A potem odtworzyłem na koncercie, dodając muzykę, której nikt nie nagrał. Szkoda. Szkoda, że nie umiem zagrać EN + 1.
Pozostaje EN. Może 2 x EN. Może Wy wiecie?
http://www.jamendo.com/pl/artist/slaweks









http://www.slaweks.com/