Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tangerine Dream - Logos

Logos to czwarty już album koncertowy w oficjalnej dyskografii grupy (wliczając wydany później na rynku zachodnim Pergamon). Wspaniałymi wydawnictwami Ricochet i Encore Tangerine Dream przyzwyczaiło swoich fanów do tego, że płyty z materiałem koncertowym to specjalność grupy. 6 listopada 1982 roku trio w składzie Foese, Franke, Schmoelling, wystąpiło w jednym z londyńskich teatrów o nazwie Dominion. Aż cztery tysiące fanów miało niewątpliwą przyjemność uczestniczyć na żywo w powstawaniu płyty koncertowej, zatytułowanej później Logos.

Tangerine Dream - Logos


Nie wiem, czy to za sprawą silnej promocji wytwórni Virgin, czy też za sprawą samej muzyki, faktem jest jednak, że krążek ten sprzedał się w rekordowej, jak na Tangerine Dream, ilości 2,5 miliona egzemplarzy. Ten bezsporny sukces zdawał się potwierdzać w różnych zestawieniach najlepszych płyt, czy to fanów zespołu czy też sympatyków ogólnie muzyki elektronicznej. Ot chociażby wysoka, 8-a lokata w plebiscycie na najlepszą płytę stulecia, który miał miejsce wśród jednego z ogólnopolskich fanklubów tej muzyki. Dodatkowo Logos zyskał sobie tytuł jednego z najlepszych koncertowych elektronicznych albumów w historii muzyki. Wszystkie te 'wyróżnienia' to wystarczający pretekst do tego, żeby przyjrzeć się tej płycie bliżej.
Dobrym zwyczajem mamy tutaj tylko jeden utwór podzielony na dwie części, choć późniejsze wydawnictwo kompaktowe łączyło już obie części w całość. Muzycy wykorzystali stary pomysł wiązania ze sobą różnych fragmentów muzycznych i melodycznych, przy czym materiał sprawia wrażnienie bardziej chaotycznego. Pomijając fakt, że po pierwszych 11 minutach muzyka cichnie i przez moment słychać tylko rozentuzjazmowaną publiczność, mamy tutaj bardzo różne propozycje dość luźnie ze sobą związane. Ten pierwszy fragment zawsze robi na mnie największe wrażenie - troszeczkę przypomina mi wycinek z ostatniego utworu na Hyperborei. Myślę, że stylistycznie to właśnie Logos dało początek nowej formie muzycznej, którą Tangerine Dream proponuje na Hyperborei i kolejnym koncercie pt. Poland. Owa forma charakteryzuje się mocniejszym akcentem położonym na rytmikę utworów oraz zaostrzeniem brzmienia z wykorzystaniem momentami dość prymitywnych, moim zdaniem, i nachalnych sampli. Dla mnie osobiście takie rozwiązania odbierają uroku, jakim muzyka tria zawsze potrafiła mnie oczarować. Tak więc w trakcie słuchania Logos oczarowany jestem tylko raz. Jeden jedyny - na początku. Dalsza muzyka 'spływa' po mnie nie pozostawiając żadnego śladu. Jest na tej płycie coś takiego, co każe cierpliwie czekać słuchaczowi, bowiem niechybnie coś wspaniałego może 'urodzić się' z tej muzyki w dalszej jej części. Za każdym razem pozostaje rozczarowany, bowiem nic prócz płytkich brzmień, trochę 'rąbanego' rytmu i syntetyki, którą ta nowa forma bardzo zalatuje, tutaj nie słyszę. Dodatkowo utwór zagrany na bis tego koncertu, krótki Dominion, jest przysłowiowym gwoździem do trumny. Ten koszmarek spod znaku 'elektronicznej muzyki rozrywkowej' podany na deser pozostawia jeszcze gorszy posmak po i tak dość mdłym i ciężko strawnym głównym daniu. Pozostaje jedynie zdziwienie: co sprawiło, że ta muzyka zjednała sobie tylu sympatyków wśród fanów zespołu i nie tylko?
ocena: 3-3,5/10
Autor - Psychonauta
gomah