Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Tangerine Dream - Phaedra

Fedra, w mitologii greckiej, to druga żona Tezeusza, która zakochała się w jego synie - Hipolicie. Ten jednak odrzucił jej zaloty, więc Fedra podburzyła Tezeusza przeciw swojemu własnemu synowi, który zginął z ręki ojca. Najwidoczniej ta mitologiczna postać zainspirowała na tyle zespół Tangerine Dream, że tym imieniem zatytułowali swój album wydany w 1974 roku. Jednocześnie była to pierwsza płyta tego tria wydana dla wielkiej wytwórni Virgin. Być może właśnie za sprawą odpowiedniej promocji album ten zyskał olbrzymią popularność w Europie, a także i na świecie (szczególnie w Australii). Od tego momentu nazwa Tangerine Dream znana była już nie tylko samym amatorom elektronicznych brzmień. Choć muzyka tego zespołu raczej nie nadaje się do grania w komercyjnych stacjach radiowych, w roku 1974 Edgar Froese wraz z kolegami odnieśli prawdziwy sukces. Bez wątpienia pomogła im w tym nowa koncepcja na muzykę. 

Tangerine Dream - Phaedra


Do tego momentu propozycje Tangeine Dream były ciężko przystępne dla przeciętnego słuchacza. Długie, mroczne kompozycje z płyt Zeit i Atem, pozbawione melodyki, rytmu, o strukturach bliższych muzyce klasycznej niż rozrywkowej, były bardzo trudne w odbiorze. Wcześniejsze eksperymenty, w szczególności Electronic Meditation, wymagały od słuchacza dużej tolerancji i zaangażowania. Znać było na nich spory wpływ tzw. rocka psychedelicznego, który w owym czasie grali m.in. muzycy Pink Floyd. Jednak wraz z wydaniem albumu Phaedra Tangerine Dream rozpoczęło swój, według opinii licznych fanów, najwspanialszy okres w twórczości, zwany potocznie Virgin Years. Na zdecydowane ożywienie muzyki tria duży wpływ miało użycie sekwencerów. Dzięki nim stała się ona bardzo hipnotyczna, wciągająca a momentami wręcz porywająca. Pierwszą sekwencję na Fedrze możemy usłyszeć już w drugiej minucie tytułowego utworu. Po króciótkim wstępie wyłania się nieśmiało, a po chwili dołącza do niej mellotron wygrywający tajemniczą melodię. Następnie utwór 'zatrzymuje się' w miejscu na sekundę, żeby wraz z silniejszym brzmieniem nowej sekwencji porwać słuchacza dalej w głąb swojej mistycznej struktury. To pierwsza taka mentalna podróż w stylu, który na kolejnych płytach będzie dominował. Ale Phaedra zachowała jeszcze sporo z dziedzictwa swoich poprzedniczek. Jest albumem mrocznym i bardzo tajemniczo brzmiącym. Nie tylko tytułowy utwór ma taki charakter. Czytałem gdzieś wypowiedź recenzenta, który kompozycję Mysterious Semblance At The Stand Of Nightmares uznał za jedną z najbardziej tajemniczych w muzyce elektronicznej, jaka kiedykolwiek powstała. I choć rozpoczyna się niewinnymi odgłosami dzieci, chwilę później możemy usłyszeć modulowany efekt, jakgdyby wiatru, który wygrywając melodię narasta aż do momentu kulminacji gdzieś w połowie utworu. Na chwilę wszystko ucicha i słyszymy krótki, urywany rytm wygrywany przez syntezator, który jakby zapowiada odmienną część tego nagrania. Jednak po tym krótkim fragmencie powracają stereofonicznie przelewające się efekty szumu syntezatorów i mellotronu, znów narastające aż do przyprawiającego o ciarki wycia. Przy odrobienie wyobraźni utwór ten może ilustrować eksploracje nieznanej planety, z całą grozą jej nieokiełznanych żywiołów. Niemniej tajemniczo rozpoczyna się Movements Of Visionary, wg mnie najlepszy na płycie. Wspaniałe, stereofoniczne efekty urywanego syczenia na początku szybko przykryte zostają sekwencerami, organowymi brzmieniami i wręcz jazzującymi ozdobnikami elektrycznego pianina. Słychać w tym utworze koncept całości. Choć trwa on niespełna 8 minut wszystkie dźwięki wydają się być tu na swoim miejscu. Dodatkowo utwór przez cały czas się rozwija, dzięki czemu ma swoją dramaturgię, którą zawsze ceniłem w muzyce Tangerine Dream. Płyta kończy się króciótkim nagraniem zatytułowanym Sequent C. Niewiele ponad dwie minuty syntezatorowej rozkoszy. Taki mały rodzynek na pożegnanie.
Phaedra nigdy nie budziła we mnie emocji, które towarzyszą mi za każdym razem, kiedy słucham płyt Tangerine Dream powstałych po niej. Niemniej to ona wytyczyła muzyczny azymut na kolejne lata twórczości zespołu. I za to należy jej się zasłużony szacunek.ocena: 5,5/10
Autor - Psychonauta