Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Harmonia & Eno - Tracks and Traces


Tracks and Traces is the one and only album credited to Harmonia '76, but it is generally regarded as the third album by the highly influential Krautrock/Kosmische Musik groupHarmonia. Harmonia was formed by the addition of Neu! guitarist Michael Rother to Cluster, the duo of Hans-Joachim Roedelius and Dieter MoebiusBritish ambient musician Brian Eno joined the group at Harmonia's studio in ForstGermany for the September 1976 recording sessions which resulted in this album.
Although Tracks and Traces was recorded in 1976, it was not released until 4 November 1997 by the American Rykodisc label (originally in Germany by the label S3, remastered by Eric Spitzer-Marlyn and Othmar Eichinger)[1], at which time the labels appended "'76" to the group's name.
Various websites quote Eno as saying that Harmonia was "the world's most important rock band" in the mid '70s, including Sherman Wick in his review of Musik Von Harmonia, the first Harmonia album. Daniel Dumych, who also cites that quote, writes in his article for hyperreal.org: "Perhaps Eno's reason for praising Harmonia so highly was that their music fit the requirements of ambient rock. Its music was equally suitable for active or passive listening. The careful listener found his/her attentions rewarded by the musical activities and sounds, but Harmonia's music was also capable of setting a sonic environment." Clearly Eno had been very impressed with both Musik Von Harmonia and Cluster's fourth album Zuckerzeit and had joined Harmonia on tour, first playing with the group at The Fabrik in Hamburg.

Harmonia & Eno - Tracks and Traces 

Jeff Melton, who reviewed Tracks and Traces for the Expose Progressive Music website, described the album, in part: "Overall the album is relaxing and evokes dream like images but doesn't force you to passively count sheep. For a lost project which had been unreleased for over twenty years, I'd say it's as current [as] any techno project if only for the strength of the collaboration and the blurring of egos." The album has only one vocal track, "Luneburg Heath". Jess Barnett, writing in her review for FensePost, comments that the song "has a strong Eno presence and a disembodied voice singing, 'Don’t get lost on Luneberg Heath'. The synth lines are twangy and muffled, repetitive but not boring." Ned Raggett, writing the review for Allmusic, says in part: "Having already created two excellent albums, the core Harmonia trio was easily placed to whip up a third, with Eno the wild-card factor who turned out to be a perfect addition. While contributing some lyrics and singing at a time when he was steering away firmly from both in his own solo work, most of the time Eno lets the band speak for themselves musically, most notably adding snaky, quietly threatening basslines."
After Michael Rother left Harmonia Eno continued to work with Moebius and Roedelius, recording two albums: Cluster & Eno in 1977 and After the Heat in 1978. Harmonia also continued to influence Brian Eno's work long after its demise. A review of Musik Von Harmonia on the Cult Cargo website cites the track "Ahoi" as "the blueprint for a couple of the tracks on Eno's ApolloLP, with its minimalist picked guitar and simple piano runs."
Wikipedia
Okładka do wznowienia






To się musiało kiedyś stać, powoli schodzimy na samo dno piekieł czyli muzyka awangardowa. Będzie się pojawiać na tym blogu. Na pierwszy rzut ucha to gwałt i muzyczna przemoc ale są emocje i to mnie osobiście pociąga. Akurat ta pozycja nie jest może taka reprezentatywna, sporo tu łagodnych i wspaniale refleksyjnych kawałków. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu to zbyt ciężka przeprawa, dla mnie też, pomimo, że mam otwarty umysł, obawiam się, że to zbyt mało. I jak do cholery odróżnić, co jest wartościowe, a co zwykłą hochsztaplerką, jak sobie wykształcić i rozwinąć ten szczególny rodzaj percepcji?  Trzeba od razu sobie powiedzieć - tego nie da się tak łatwo kontrolować, bywają dni i samopoczucie nie pozwala na słuchanie tej muzy. A więc potrzebna jest określona wrażliwość, zrozumienie, wiedza na temat historii muzyki, także spore osłuchanie. Mamy okropne czasy, życie odziera nas żywcem z możliwości głębszego skupienia się nad czymkolwiek, a tu trzeba umieć te rzeczy rozdzielać. Traktowanie doczesności po łebkach może skończyć się nieszczęśliwie - zawalisz coś w pracy, rodzina Ci wytknie, że zbyt mało czasu jej poświęcasz. Jak zdobyć umiejętność szybkiego przeskakiwania po tych jakże różnych światach. Nie można uciec, chociaż wkrótce okaże się, że tzw. normalność jest banalna, trywialna i szkoda na nią czasu. Na ucieczkę mogą sobie pozwolić nieliczni, a i tak oni sporo ryzykują bo odrealnienie a może szaleństwo czyha za  drzwiami. Ach nie, no trochę przesadzam;)). Po prostu człowiek chcący się rozwijać i penetrować różne rejony, musi zdobyć umiejętność kompromisu.
Płyta przenosi nas w inny świat, czasami przypomina marzenia senne, niepokojącą podróż po rejonach słabo zbadanych. To godzinne wyzwanie nie mające wiele wspólnego z normalną muzyką, szkoda, że nie ma  tutaj Conrada Schnitzlera, lecz i tak skład doborowy.
To czy dana muzyka będzie Ci się podobać czy nie to wypadkowa twoich wcześniejszych zainteresowań muzycznych, w tym wypadku to wypadkowa psychodelii w rozumieniu PF, ascetyczny ambient Eno, nieco krautrockowego hałasu.
Z muzyką awangardową jest często podobnie jak z muzyką bardziej skomplikowaną - wymaga wielokrotnego przesłuchania. Bywa, że nie wejdzie ale nie zrażaj się, szukaj tej, która odsłoni Ci nowe doznania a wtedy możesz spróbować ponownie.