Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Emerson, Lake and Palmer - Brain Salad Surgery


Emerson, Lake and Palmer  - Brain Salad Surgery




....Rzeczywiście ,,Jerusalem’’ i ,,Toccata’’ to wyśmienite przykłady transkrypcji klasyki. Do dzisiaj dziwię się, dlaczego radio BBC zakazało prezentowania tego pierwszego, zarzucając mu banalizację i wulgaryzacje szacownej klasyki, tak ważnej dla Anglików. Wersja ELP jest w gruncie rzeczy dość kanoniczna, fakt, że muzycy przydali jej nieco więcej rockowej ekspresji, jednak pozostał w niej nadal ten zniewalający patos. Wykorzystanie po raz pierwszy w tym utworze polifonicznego syntezatora Mooga przydało mu jeszcze kolorytu. 
Natomiast ,,Toccata’’ to, moim zdaniem, jeden z najwspanialszych przykładów transkrypcji muzyki klasycznej. (....). W tym wypadku wystarczy posłuchać oryginału Ginastery i wersji ELP, aby przekonać się w jak twórczy i oryginalny sposób podeszli muzycy do tej kompozycji. Z pierwotnej wersji pozostały ledwie strzępy głównego tematu melodycznego, reszta to już inwencja tria. Środkowe perkusyjne interludium Palmera, to całkowicie pomysł drummera supertria. Jeden z najbardziej frapujących przykładów wykorzystania syntezatora perkusyjnego. W połączeniu z nowatorskim brzmieniem syntezatora Emersona, dało to temu utworowi nową estetyczną jakość. Istotne jest także to, że zespół odważył się tu sięgnąć po utwór kompozytora ze świata muzyki współczesnej a nie muzealny zabytek z doby klasycyzmu czy też baroku. Sam Ginastera podobno odniósł się do tej wersji pozytywnie, choć na początku był niemal zszokowany. 
,,Benny the bouncer’’ to rzeczywiście straszny sęk tej płyty, ewidentnie do wywalenia . To poważny błąd repertuarowy tego albumu. Wielka szkoda, że nie został zastąpiony odrzutem z sesji ,,When the apple blossoms bloom in the windmill …’’, kolejnym ciekawym tematem instrumentalnym z intrygującymi modulacjami syntezatorowymi Emersona. 
Jeśli chodzi o ,,Karn evil 9’’ to podzielam  opinię w kwestii pewnej niezborności tego tekstu. Nie rozumiem, co ma łączyć tematycznie pierwszą impresję z tym motywem widowiska z totalitarną wizją społeczeństwa przyszłości i walki komputera z człowiekiem, która jest ukazana w trzeciej impresji. Co do grafomaństwa tego tekstu to byłbym bardziej ostrożnym, gdyż trzeba pamiętać, że słowa do trzeciej impresji napisał Peter Sinfield, tekst w tym utworze nie jest może nazbyt jasny, ale grafomaństwem bym tego nie nazwał. Bardziej pasowałyby do tego określenia teksty tegoż autora z pierwszej strony ,,Love beach’’, tam rzeczywiście ociekało to banałem i trywialnością. 
Forma utworu może budzić kontrowersje, ale musimy pamiętać, że mamy do czynienia z utworem monumentalnym, to blisko 30 minut muzyki. Zważywszy, że rozbudowane kompozycje często składały się z części mocno się między sobą różniącymi, w końcu taka była natura suity i formy sonatowej, nie może zanadto dziwić fakt, iż w tym wypadku poczucie niespójności może także występować. Przywołam tu tylko jeden z najświetniejszych przykładów rozbudowanej formy na gruncie muzyki rockowej, czyli suitę King Crimson "Lizard". (...) Takich wieloczęściowych utworów progresywnych możnaby przywołać tu więcej, cechujących się nagromadzeniem różnych technik i stylistyk (,,Living in the heart of the beast’’ Henry Cow czy też ,,The plague of the lighthouse keepers’’ VdGG). ,,Karn evil 9’’ nie jest tu zatem wyjątkiem. Kompozycja ELP zwraca uwagę bardzo wyrafinowaną techniką wariacyjną, która sprawia, że te poszczególne części są powiązane ze sobą w logiczny sposób. 
Zalet ,,Brain salad surgery’’ doszukiwałbym się w różnych sferach. Pierwszą może być na przykład bardzo nowoczesne, jak na ówczesne czasy, brzmienie, w dużym stopniu jest to związane z nowoczesnym instrumentarium i świetną produkcja albumu, jednak to nie wszystko. Zespół na płycie w interesujący sposób prezentuje nowoczesny język harmoniczny, okraszony złożonymi rytmami Palmera, który na tym albumie jest po prostu fenomenalny (zjawiskowe połączenie wyśmienitej techniki, nowatorskie brzmienie bębnów, mnogość ciekawych podziałów rytmicznych). Na odrębny wątek zasługuje sztuka syntezatorowa Emersona. Ten album to w zasadzie ukoronowanie jego eksperymentów. Dzięki wykorzystaniu po raz pierwszy syntezatora polifonicznego wzbogaceniu uległy tekstury kompozycji. Płyta zawiera sporo intrygujących eksperymentów sonorystycznych z Moogiem, instrument ten jest wykorzystywany w bardzo pomysłowy sposób. Brzmienie Emersona jest od razu rozpoznawalne, udało mu się tu dokonać rzeczy niezwykle istotnej, przydać temu instrumentowi specyficzny, indywidualny sound. Jego sztuka syntezatorowa na tym albumie to prawdziwe dźwiękowe laboratorium, kapitalny przykład jak w kreatywny sposób można wdrożyć nowinki techniczne do muzyki rockowej, tworząc tym samym nową wartość estetyczną w obrębie tego idiomu. ,,Brain salad surgery’’ to dla mnie jeden z najlepszych syntezatorowych albumów w tamtej dekadzie muzycznej. Emerson zdystansował w tej dziedzinie ,,szkolę berlinską’’ elektronicznego rocka , która wówczas była jeszcze w powijakach, biorąc pod uwagę ten instrument. W momencie, gdy tacy muzycy jak Klaus Schulze, Peter Baumann czy też Chris Franke dopiero odkrywali uroki elektronicznych pejzaży, Emerson na ,,Brain salad surgery’’ osiągnął już artystyczną doskonałość, wytyczając nowe obszary dźwiękowych eksperymentów. 
Zwraca także uwagę mnogość interesujących rozwiązań aranżacyjnych, wykorzystanie elementu ciszy jako składnika urozmaicającego narrację kompozycji, nie mówiąc o elemencie zaskoczenia, niekonwencjonalne użycie fortepianu (vide początek 1st Impression) . Warto wspomnieć o partii solowej Lake’a na gitarze w 1st Impression, zaskakująco udanej i ekspresyjnej, w swoich momentach kulminacyjnych wręcz porywającej, co jest bardzo miłym zaskoczeniem, stanowi to także ciekawe urozmaicenie materii muzycznej, tak zdominowanej zazwyczaj przez keyboardy. Nigdy wcześniej ani potem Lake nie obdarzy nas już czymś tak ekscytującym, jeśli chodzi o jego sztukę gitarową. Myślę , że ten wątek także wart jest docenienia. 
Na ,,Brain salad surgery’’ mamy także znakomite partie fortepianowe Emersona, kłania się tu szczególnie instrumentalna 2nd Impression. Emerson objawia się w niej jako pianista dysponujący bogatym gestem melodycznym, świetnie czującym się w różnych konwencjach stylistycznych. Kapitalne jest tu operowanie kontrastami dynamicznymi, zderzenie subtelnego pianissimo z huraganowymi, ekspresyjnymi partiami improwizowanymi. Jeszcze raz wychodzi tu charyzma muzyka, jego ekspansywny i przykuwający uwagę styl. Niektórych może razić tu pewna eklektyczna maniera, jednak należy pamiętać, że była to w gruncie rzeczy immanentna cecha jego stylu. Ten quasi karaibski fragment mnie się akurat podoba, jest tyleż nieoczekiwany, co frapujący w sferze brzmieniowej. 
Z muzyki zawartej na ,,Brain salad surgery’’ emanuje ogromna energia i pasja, słychać, że Panowie starali się tu dać z siebie wszystko. Jest w tej ekspresyjności i ekstrawagancji, która wyziera z tego albumu, jakiś pierwiastek szaleństwa, słychać ogromne ambicje muzyków, czego ,,Toccata’’ i ,,Karn evil 9’’’ są najlepszym ucieleśnieniem. Muzyka z tego krążka świetnie łączy elementy tradycji z awangardą, zespół nigdy już nie stworzy rzeczy równie nowoczesnej, oryginalnej i nośnej. Już następny album ,,Works’’ wprawdzie jeszcze udany, jednak na swój sposób nieco staroświecki, będzie tak naprawdę spojrzeniem wstecz. ,,Brain salad surgery’’ wybiegał natomiast zdecydowanie w przyszłość, było to projekt par exellence progresywny. 
A co do przerostu formy nad treścią, który jest tu chyba najczęściej podnoszony to, moim zdaniem, akurat ten album nie jest tu najlepszym przykładem. Owszem, mamy tu karkołomne popisy instrumentalne, tyle że są one okraszone całym mnóstwem ciekawych pomysłów. Możemy tu odnaleźć sporo pięknych melodii, niebanalnych, czy też wręcz innowatorskich brzmień, płyta posiada bogaty i urozmaicony język harmoniczny, muzycy zaprezentowali także sporo niebanalnych zabiegów i rozwiązań aranżacyjnych. W warstwie formalnej bynajmniej nie dostrzegam tu jakiegoś chaosu. Zwraca na przykład uwagę znakomita dramaturgia w 3rd Impression. Brak na tym albumie typowego grania na czas, partiom solowym trudno zarzucić rozwlekłość, są one, moim zdaniem, znakomicie wyważone i wprzęgnięte w materie kompozycji. Emerson zagrał tu kilka swoich klasycznych partii solowych, by wymienić tylko wyborne partie improwizowane na fortepianie w 2nd Impressiom czy też brawurowe solo na Hammondzie w 3rd Impression. 
Nie zgodziłbym się także z jednym z głosów, że płyta jest niedopracowana i że muzykom zabrakło weny twórczej. Jeśli chodzi o ten pierwszy wątek to jest wręcz odwrotnie. Jest to najbardziej przemyślany i dopracowany album grupy. Powstawał on przez ponad 6 miesięcy, był szlifowany w studiu z jubilerską precyzją. Jego nagranie zajęło muzykom więcej czasu niż rejestracja wszystkich albumów studyjnych razem wziętych z lat 1970 – 1972. Może nam się nie podobać koncept artystyczny tej płyty, jednak zarzut niedopracowania uważam za chybiony. Artyści w wywiadach podkreślali, że nad żadnym albumem nie spędzili tyle czasu i nie włożyli w niego więcej wysiłku niż właśnie w ten. Zgodnie podkreślają także, że jest to ich zdaniem ich największe osiągnięcie. O braku weny twórczej w wypadku ,,Karn evil 9’’ także trudno jest mówić . Ten utwór dosłownie kipi rozlicznymi pomysłami, jego śmiała i ekstrawagancka forma oraz charakter mogą natomiast budzić obiekcje, to mnie bynajmniej nie dziwi. Ten album skupia w sobie te chyba najbardziej istotne cechy rocka progresywnego, za które jedni ten gatunek uwielbiają natomiast inni darzą awersją, jest to na pewno jedną z istotnych przyczyn dlaczego do dzisiaj tak bardzo polaryzuje on opinie słuchaczy.
Autor - Aleksander Filipowski
Muzyczne Dinozaury forum