Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Daniel Bloom - Event Horizon

Dla fanów berlińskiej EM, ambientu, sekwencerowania, Ricochet Dream stał się ostoją dobrej muzyki elektronicznej. Przez lata label Vica Reksa wypuścił sporo dobrych pozycji. Te wszystkie koncerty w różnych miejscach ziemi, sławiące TD, zespół ten to dobry duch tego całego projektu. Wytwórnia z New Jersey od początku istnienia, gromadziła wokół siebie byłych członków TD, odkrywała dla nas wspaniałych artystów, nieco zapomnianych,  gdzieś ukrytych. Myślę szczególnie o Spyra, Picture Palace Music, Polaris czy ostatnio Daniel Bloom. Daniel Bloom to dość wyróżniający się artysta na polskiej scenie klasycznej elektroniki, używa sporo analogowego sprzętu a jego twórczość oscyluje wokół TD. Po 5 letniej przerwie nagrywa swój ciekawy album Event Horizon. Two Minutes Elsie Studio to prywatne studio Daniela, w nim właśnie powstał materiał nagrany między 2002 i 2003 rokiem wydany w RD (2010). Muzyka zdradza wyraźne wpływy kosmicznego rocka TD czy krautrocka w ogóle.

Daniel Bloom - Event Horizon


Horus natychmiast wciąga nas w świat Blooma, migotająca sekwencyjna partia pochłania syntetyczne mgły, upiorne słowa zanikają w multiwarstwach, mroczne, ciężkie i eteryczne synthy. Klimaty psychodeliczne rodem z lat 70 tych. Fale nerwowych sekwencji pulsują w kaskadach, gitara kąsa spectralne fale syntha, podlane sokiem analogowych efektów. Ten któtki numer wpadajacy w uszy ujawnia zdolności muzyka, który łączy w swej twórczości równoległe światy. Inny krótki track, potężny wypchany cybernetycznymi złogami perkusyjny wstęp, w cieniu zwięzła melodia, nieco zamotana perkusjonaliami, karmi nastrój poetycznego piękna. Fascynujące klimaty przynosi wspaniały, całkiem zgrabny Glacial Lake, oparty na przepięknym sekwencerowanym tle. Tytułowy, dłuższy Event Horizon, intrygujące astralne synthy, niczym widma krążą po opuszczonym statku kosmicznym. Kolejna sekwencja, zamarynowane migotające talerze, przebijają się przez chmury, falując marszczą się niespokojnie. Mistyczna aura otaczających i parujących wartsw, mellotron. Znikąd pojawia się miękki refren, tańczy lubieżnie w kombinacji rytmów, rozpięty pomiędzy delikatnymi harmoniami i wędrującymi watolinami. Ryczące gitary wypluwające zakręcone melodie giną w otchłani heavy cosmic rock. Twarda sekwencja i wreszcie synth, którego pętle ukazują paskudny, skorodowany wszechświat. Jeśli Event Horizon zanurzał nas w złożoności muzycznej, Mount Meru nas z niego nie wyprowadza. Otaczające kaskady sekwencji pod niebem rezonującego hybrydowego syntha. Krótkie melodyjne wstawki w obracającym się świecie poskręcanych, synkopowanych permutacji. To trudne do przyswojenia, wszystko to ewoluuje do Galactic Nucleus i rozchodzi się analogowy czar, pozaziemski wzrastający potencjał rodem z X-files, odciska swe piętno, upiorne i przestrzenne. Duat zamyka album bardzo żywą strukturą, modulowane rytmy podparte zwielokrotnionymi melodyjnymi padami. Od słodyczy do goryczy. Duat mieszanka pełnych energii Horus i Megalit, na melodycznych strukturach złożoności utworu tytułowego. Wielowymiarowość, ryzyko, progresja, przestrzeń. Event Horizon jest subtelnym miksem. Dualizm harmonii, ekstremalnych strukturalnych modulacji, melodie zacierają się w muzycznym bezkresie, czarujące. Bloom nie daje się tak łatwo oswoić jak Spyra czy Picture Palace Music. Gdy już wydrąży i zakotwiczy się w naszych uszach, odkrywa swą magię. Te momenty prowokują do introspekcji, odkryjemy czyste klejnoty, przesłonięte skomplikowana formą.
Autor - Sylvain Lupari
Synth &Sequences

DANIEL BLOOM - HORYZONT ZDARZEŃ