Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Klaus Schulze - Timewind

Mamy rok 1975. Pink Floyd wypuszcza Wish You Were Here, sposób w jaki używa elektroniki, wprowadza rocka elektronicznego na nowe obszary. Gatunek zyskuje na nieco kosmicznym rozmachu, stając się muzyką bardziej wysublimowaną. Podczas gdy TD ujawnia nieco mroczny Rubycon, Klaus Schulze rzeźbi "upiorne" spektralne dzieło, lecz pozbawione tego mrocznego kadzenia. W tym artystycznym wyznaniu pierwszej klasy, Klaus proponuje nam galaktyczną jazdę na skrzydłach czasu. Timewind dedykowany Ryszardowi Wagnerowi, roztacza aurę długiej kosmicznej wyprawy w stylu takim jakim tylko on potrafi dokonać.

Klaus Schulze - Timewind



Gwałtowne wichury pełne opiłków żelaza przewalają piaszczyste wydmy, niezliczone dźwiękowe wątki obracają się w ledwo widocznej przestrzeni. Czas jak ścięta lodem woda zatrzymuje się, minimalistyczna pulsacja basu, toczy się. Kompozytor pojawia się z brzmieniem farfisa, synth faluje w sekwencyjnym fragmencie, rosnąc w powiększającej się amplitudzie. Wszystko jest miękkie i delikatne, Bayreuth Return zniewolony mrocznym, ciężkim basem rozciąga swe harmonie na złożach przesłoniętych syntezatorów. Wyciskają one znaki dla następnych "przybyszów". Cykliczne zawirowania warstw przewijają się w subtelnych dewiacjach. Ten zwiewny fragment utrzymuje się, aby oglądnąć się za siebie, ileż to już drogi przebył. Horyzont daleko, krajobraz pustynny hipnotyzuje wciągając w nieskończoną wędrówkę. To samotny spacer, jaszczury syczą z kryjówek, podnosząc kosmiczny pył, rozwiewany rytmicznie. Pętle giną, wirując w otchłani, która pochłania nagle wszystko. Wahnfried 1883, marynowane, ciężkie synthy poruszają się ledwie, falując w zawieszeniu. Znów fragment zaklęty w czasie, syntetyczne anioły trzepoczą kurzem w delikatnych sekwencjach, wirująca nieważkość. Dostojny, intensywny, osadzony w analogowym sercu muzyki, utwór. Wciąż nienasyceni wędrujemy po rubieżach kosmosu. Timewind to album skierowany do Amerykanów. Schulze operuje twardymi rytmami i sekwencjami z niezwykłą dojrzałością i głębokością. O ile poprzedni numer ciążył w dół, to Wahnfried jest oddany gwiazdom w brzmieniu. Timewind to fuzja wcześniejszych dokonań artysty, bardziej dojrzałego, zapowiadającego dużo bardziej cięższe gatunkowo dzieła. W tamtym czasie to kolosalne dokonanie, stało się inspiracją i ośmieliło wielu ówczesnych nuworyszy. Reedycja Timewind, czy warto?, absolutnie tak. Czy te 2cd mają wartość? - oczywiście!! Dwie wariacje koncertowe na temat Bayreuth - Echoes of Times i Solar Wind. Z 3 różnych okazji, blisko 2 godziny różnych odrzutów, zagranych na różne sposoby. Nieco odmienne wprowadzenia, sekwencje te same. Solar Wind to po prostu boskie uniesienie, lewitowanie. Windy Times, napisany w 2000 roku jest rodzajem miksu Timewind. To dużo krótsze i szybsze, bardzo dobre. Wszystkie te dobra reedycji z dodatkową broszurą, wieloma ilustracjami zapakowane gustownie. Cudowna podróż z człowiekiem - ponadczasowa muzyka.
Autor - Sylvain Lupari
Synth&sequnces