Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Pyramid Peak - 5Vor12

Płynący cień ucieka na mrocznej fali, tworząc sinusoidalne łuki, kolejna wędrówka po kosmosie wypełnionym krystalicznymi brzmieniami. Czarny horyzont kreślony księżycowym natchnieniem, wypieszczony białym szumem, morficzne synthy rzucają iskry, mrożąc wszystko wokół. Jak widok z "kosmicznej latarnii morskiej", przestrzenne fale krzyżują się, kochają się w księżycowym miękkim tornado.

Pyramid Peak - 5Vor12


Dr.Blofeld Und Die Waldorff Schuller rozpoczyna się psychodeliczno-kosmicznym, czarującym, szerokim intro. Zaraz potem trzaski wprawiają w drżenie, perkusja i sekwencja przepędzają je wkrótce. Opadamy niespokojnie w kierunku rytmów tak charakterystycznych dla PP. Sekwencje dzielą się, uderzając tonalnymi podejściami, modelują wspaniałą, rytmiczną muzykę. Spazmatyczne i drżące fragmenty spadają, układając się we wzór. Wszystko to intensyfikuje się, oplatające w furii chóry, odkrywają muzyczny wszechświat twórców. Mając w ręku ten swoisty podręcznik muzyczny, zgodnie z rytmami i melodiami, idziemy w górę tego górskiego szlaku. Śpiew płynąc ponad lakonicznym rytmem, spada jednak wkrótce w przepaść. Jeśli nie słyszałeś o PP, to ten kawałek jest dość reprezentatywny dla ich twórczości -  siedem płyt. Atmosphere z 1998 rozpoczyna ten opus. Za pięć dwunasta(5Vor12) to zwyczajowy akronim, którym PP wyznacza granice, to dobra kontynuacja ich kariery. Tears Of Joy - Max Schiefele niczym David Gilmour tworzy intro - abstrakcyjnie, ulotnie, rzeźbiarsko, śpiewa, łkając pośród oparów syntezatorów. I nagle wchodzą bębny, niczym chłodnym chirurgicznym ostrzem markują czas, ponad tym gwiżdżące solo, krótkie przerwy i dalej. Lichtemeer, zarejestrowany live w 2010, Planetarium Bochum. Bliskowschodni aromat, "stojące" fale pchają nas w muzyczną nicość. Nieśmiałe sekwencje usiłują się przebić poprzez opalizujące łuki dźwięku. Poprzez anielskie mgły, Lichtenmeer budzi się wśród nieśmiałych palpitacji. Perkusja spada regularnie tworząc idealne, hipnotyczne stroboskopowe kręgi, które rysują się na zasłonach mgły. Oniryczny, eteryczny utwór rozwija się fazowo, przechodząc przez płynność, do ciężkich klimatów wypełnionych eklektycznymi elementami. Cała ta krucjata kończy się jednak w stylu charakterystycznym dla PP, czyli rytmicznie i melodyjnie. Random Event Reloaded to odśnieżona wersja z 2000 roku, rozpoczyna solo syntha, podparte padami i lecimy. Zmienna sekwencja, która dzieli się, krzyżuje, wpada w szał, rozkłada rytmiczny labirynt. Ostro, chwytliwie, przy większych mocach zrywa farbę ze ścian lub tapety, jak kto woli. 5Vor12 - znowu planetarium, piękna elektroniczna ballada, przypomina Dream z White Eagle, śliczny patent sekwencerowania, rzeźbiący, giętki i płynny rytm. Gitara snuje swą opowieść, przenikając czarujące tło. Bóg się cieszy w niebie, Leverkusen, blisko Kolonii- to siedziba tego trio. Dobra dawka wyważonej muzyki; ambient, kosmiczny abstract, melodie, apetyczne, pomysłowe rytmy, można na tym zawiesić ucho. Dla wzystkich fanów teutońskiego okresu TD!!!! Chcesz "zrozumieć" 'Ramp lub Redshift? - to całkiem dobry album mogący być wstępem do tamtej muzyki.
Autor - Sylvain Lupari
Synth&Sequences

Pyramid Peak featuring Maxxess from emportal.info on Vimeo.


Z innej płyty