Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Koniec muzyki


Koniec muzyki. Jak to koniec muzyki?! Obracając się w świecie dźwięków zauważyłem że muzyka jako pewny rodzaj „istnienia” zaczęła zjadać swój ogon.
Gdzie jest winny tej sytuacji? Czy jesteśmy w stanie znaleźć tzw „pacjenta zero”?
Przyjrzałem się dokładnie całej historii muzyki, przewertowałem dostępne materiały i udało się znaleźć coś co umknęło naszej uwadze.
Zanim opiszę wynik poszukiwań, wytłumaczę co ukryłem pod sformułowaniem „koniec muzyki”.
Jest taki moment w życiu każdej cywilizacji, społeczności, że zaczyna powielać swoje schematy, są one coraz doskonalsze, przemyślane, generują rozwój, ale są tylko pewnym perfekcyjnym udoskonaleniem, który w naszym odczuciu jest postępem. Muzyka XXI wieku stała się bardzo czytelna, wydaje się przebojowa – to są pozory. Style w jakich są kreowane utwory bywają jedynie lepszymi, doskonalszymi kopiami tego co powstało do XX w. Wypada się zapytać czy nie przesadzam? Odpowiadam – NIE. Od muzyki klasycznej, przez muzykę ludową do muzyki elektronicznej wszystko jest już znane, oklepane, powielane w nieskończoność, przewidywalne, nudne.
Gdzie jest „winowajca”? Istnieje taki?
W pierwszych poszukiwaniach zwróciłem się w stronę technologii, bajecznie ułatwiającej proces tworzenia. Wydaje się logicznym i prostym miejscem na upatrywanie w niej całego zła. To jest jednak złudne, w XI wieku podobne odczucia mogli mieć twórczy protoplasty skrzypiec, może i my jesteśmy w podobnej sytuacji. Od tamtego czasu nasza cywilizacja przeżuła wszystkie technologie tworzenia dźwięków i w tej chwili jesteśmy świadkami jej powielania. Jednak technologia tutaj nie ma winy. Wertując opasłe tomy w bibliotece, szukałem miejsca zaczepienia. Jeśli nie technologia, to może pierwiastek Nas samych jest temu winny? Czyżby problem leżał w ludziach, jako istotach tworzących muzykę i jej odbiorcach.
Kolejne dni poświęcone na analizowaniu biografii muzyków i pojedynczych przypadków artystów ugruntowały moje spostrzeżenia.
Naturą ludzką jest tworzenie świata łatwiejszego do życia, muzyka stała się ofiarą tego dążenia. Szybko, łatwo, dużo, więcej, kupić, zapomnieć, przestać, zacząć, włączyć, zniszczyć, skasować, zresetować.
Sedno problemu jest w Nas.
Jako ludzie staliśmy się niecierpliwi, sami sobie zgotowaliśmy los konsumenta, który „łyknie” wszystko w stylu „koko euro spoko”( choć w pewnym momencie myślałem, że jest to fajny utwór, taki inny folkowo-elektroniczny, inny niż szmira z zachodu).
Muzyka w XXI w jest odbiciem ludzkiej natury, stoczyliśmy się na dno jako cywilizacja.
Wyrzucamy jedzenie do kosza, a w tym samym momencie człowiek umiera z głodu w Afryce, oblepiony muchami. I wiecie co, nie ma ratunku. Nasze zadowolenie z życia w tzw cywilizowanym świecie jest nic nie warte.

Jak to zmienić?
Odpowiedz jest banalnie prosta. Nie jesteśmy w stanie tego zmienić w XXI wieku.
Sytuacja ulegnie poprawie za 300 lat i wtedy posłuchamy nowych fajnych przebojów, czego sobie i Wam życzę:)

Autor - Dreamer