Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Kit Watkins - Labirynth

Watkins to absolutny zawodowiec, na klawiszach zagra co mu się podoba bez skrępowania, całkowicie wolny. Niczym ptak, szybuje po dźwiękowych przestrzeniach bez obiekcji, formuł, koncepcji czy wyrachowania. Fantastyczny warsztat wcale Go nie krępuje. Zaczynał w Happy The Man, znasz to?, pewnie, że nie  - pomimo, że kapela zasługuje w porywach, na dużą większą uwagę niż wyniesione na komercyjny piedestał, dinozaury progresywnego rocka. Ekipa grała muzykę, która nie mieści się w żadnych kategoriach, a to nie nadaje się do promocji. Amerykanin ciągnie raz w stronę progresu, raz w stronę klasycznej elektroniki, raz w stronę struktur jazzowych. Uwielbiam to, muzyka rozwieszona niczym gacie na sznurku, wiatr targa  to w tę, to w tamtą stronę, a co ciekawe, te gacie nigdy nie wysychają.
Po krótkiej przygodzie z Camel, Kit jakby nieco skrępowany, rozpoczyna karierę wybitną płytą. Wydany przez własną wytwórnię, Labirynth - cudeńko, mieniące się zmianami tempa, wyrafinowanymi melodiami, śmiałością,  radością, energią. Muza tryskająca pomysłami, kapitalną techniką, absolutnie pierwsza liga muzycznego nie wiadomo czego. Bogactwo tego materiału miażdży konkurencję rodzącego się właśnie miałkiego neoprogresu. Watkins nie jest nachalny, nie tworzy pod publikę, to wszystko jest niezwykle swobodne i w sumie ciepłe. Ten klimat doskonale nadaje się jako tło do pracy, a i są chwile, gdzie można zawiesić ucho na detalach. Muzyka dla wszystkich, którzy mają dość rockowych uniesień czy zblazowanych popisów wirtuozów jazzu. Mam tu wszystko, czego mi potrzeba; fajne barwy, dynamikę połamanego progresu, świszczące synthy.
Poszukajcie sobie Watkinsa, to facet, który tak bardzo nie przykłada wagi do forsy, ma w nosie komerchę i dupiane media, tworzy z własnej potrzeby. Bardzo dużo muzyki udostępnia za darmo i można ściągnąć sobie legalnie.

Kit Watkins - Labirynth