Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Depeche Mode - Black Celebration


Black Celebration - W połowie lat 80 Depeche Mode zdobywali coraz większą popularność; albumem Some Great Reward udowodnili swoją dojrzałość muzyczną oraz przodującą rolę wśród zespołów wywodzących się z kręgu muzyki elektronicznej. Zespół dał masę koncertów na wszystkich (poza Afryką) kontynentach, wydał też składanki (The Singles 81-85 oraz People Are People w USA) podsumowujące dotychczasową twórczość dM. Muzycy byli niezwykle wyczerpani systemem "co rok, to nowy album" oraz niezliczonymi koncertami, toteż album Black Celebration powstawał w dużych bólach urozmaicanych używkami, balowaniem i wizytami w nocnych klubach, w czym brylował przede wszystkim Martin Gore. Po wielomiesięcznych męczarniach, przy współprodukcji Garetha Jonesa w słynnym studiu Hansa powstał sztandarowy album grupy, dosyć ponury w wymowie i genialny jednocześnie, będący znaczącym rozwinięciem założeń z Some Great Reward. Utwór tytułowy - Black Celebration w posępnych syntezatorowych akordach jest zaproszeniem do Czarnej Uroczystości - świętowania końca beznadziejnego dnia. Także i drugi kawałek nie brzmi optymistycznie - Fly on the Windscreen - Final przypomina, że w każdej chwili możesz umrzeć niczym mucha na przedniej szybie samochodu. Potem rozpoczyna się trylogia zaśpiewana przez Martina Gore'a o bardzo nastrojowym charakterze; A Question of Lust, to przestrzenna syntetyczna kompozycja, w której Mart prowadzi intymny dialog ze swoją partnerką; fortepianowy i niedługi Sometimes ma w sobie klimat piosenek gospel, zaś kończący ową trylogię It Doesn't Matter Two zawiera śpiew o jazzowym zabarwieniu oraz zsamplowane wokalizy będące pełnym podkładem muzycznym. Przejście z nastrojowych klimatów zapewnia krótkie interlude będące wstępem do A Question of Time, utwór w pełni przywraca albumowi dynamikę; znów słychać śpiew Gahana, kawałek zawiera też sample gitarowe będące głównym motywem muzycznym utworu. Stripped, to jeden ze sztandarowych utworów dM o soczystej elektronice, industrialnym klimacie i wyrazistym przekazie tekstowym. Here Is the House - prawdziwa perła twórczości dM, gdzie duet Gahan - Gore perfekcyjnie uzupełnia się wokalnie; także i tu wykorzystano sample gitarowe - tym razem jest to coś w rodzaju gitary akustycznej. Śpiewany przez Martina World Full of Nothing, to połączenie minimalizmu i brzmień syntetycznych z symfonicznymi. Dressed in Black również jest oszczędny jeżeli chodzi o warstwę muzyczną, brak tu jest tradycyjnej sekcji rytmicznej, którą zastępuje syntezatorowe tremolo; kawałek po prostu genialnie zaśpiewany przez Gahana. Podstawową wersję albumu kończy utwór New Dress, będący powrotem do chłodnych klimatów w stylu Kraftwerk; utwór ten jest nieco lżejszy od pozostałej części płyty, co pozwala na odrobinę prawdziwego relaksu. Mamy więc do czynienia z prawdziwym albumem-majstersztykiem, z genialnym klimatem, na którym brak jest słabych momentów. O ile jeszcze w przypadku Some Great Reward pojawiało się trochę niedowiarków wątpiących w talent dM, to w przypadku Black Celebration te wątpliwości zostają ostatecznie rozwiane; album jest nie tylko sztandarową pozycją w dyskografii Depeche Mode - to przełom w muzyce lat 80. Sam album, choć niewątpliwie trudniejszy w odbiorze niż poprzednie, przyniósł grupie sukces komercyjny docierając na czwarte miejsce brytyjskich list przebojów, mimo, iż krążek nie zawiera kawałków czysto "przebojowych" pokroju Master And Servant, People Are people czy Everything Counts. Single z Black Celebration radziły sobie na listach całkiem przyzwoicie - największym przebojem okazał się Stripped (15 miejsce), szczególnie ciepło przyjmowany był w Niemczech. Dzięki Black Celebration zespół chyba raz na zawsze pozbył się krzywdzącej etykietki disco-bandu, zaś album obok krążków takich, jak Songs Of Faith And Devotion i Violator zalicza się do absolutnie najlepszych w dyskografii grupy.
Warto wspomnieć jeszcze o utworach bonusowych dodanych do wersji kompaktowej: Breathing In Fumes, to house'owo-industrialowy utwór będący de facto przeróbklą Stripped. But Not Tonight, to synthopopowy taneczny kawałek z analogowym brzmieniem i świetną wokalizą Martina. Najciekawszy jest jednak eksperymentalny Black Day wspólnego autorstwa Alana Wildera i Martina Gore'a zaśpiewany przez tego drugiego. Utwór nietypowy raczej dla twórczości dM, nie tylko ze względu na eksperymenalny charakter; kawałek zawiera sekcję dętą oraz groźny podźwięk syntezatora brzmiący podobnie do wiolonczeli - kawałek jest mocno osadzony w klimatach Throbbing Gristle bądź wczesnego Cabaret Voltaire. W każdym razie idealnie pasuje do zakończenia Czarnej Uroczystości.
Autor - Astiz

Depeche Mode - Black Celebration