Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Iceberg - Coses Nostres

Iceberg grają klasyczne jazz fusion, ktoś mógłby zapytać - a po co słuchać tych epigonów MO  czy RTF ?. Hmm, dla mnie tamte kapele już się mocno osłuchały. Iceberg to Hiszpanie i pomimo wtórności, wkładają swoje rzeczy do tego dania i wychodzi np, space flamenco, zespół po nagraniu płyty bardziej symphonic, traci saksofonistę. Muzyka na tym krążku jest bardzo zwarta i zdyscyplinowana, grają raczej konkretnie, po wielu jam sessions, nie ma tu przypadkowych dźwięków. Po za tym jest cieplutko, klimaty katalońskie. Biedni jesteśmy przy tych wszystkich krajach, których nie dotknął parch komunizmu, widać, że goście osłuchani, dysponują najlepszym sprzętem, oni funkcjonowali raczej normalnie. Corea czy McLaughlin to rasowi jazzmeni, którzy tylko flirtowali z mocniejszymi brzmieniami, Iceberg idą od strony rocka do krótkich zwartych improwizacji, o woni raczej progresywnej. Znowu tylko cztery płyty i jedna koncertówka ale warto posłuchać. Po prawie 40 letnim słuchaniu muzyki, napotykając takie perły, dochodzę do wniosku, że lata 70-te, pomijając sentymentalizmy, to najlepszy okres dla muzyki w ogóle, chodzi i sposób traktowania dźwięku przez realizatorów. Przy całym dobrodziejstwie cyfry, coś się jednak stało niedobrego przy okazji, brzmienie straciło na naturalności. Pamiętam te zażarte boje między winylowcami i cedekami, dzisiaj sądzę, że tak jedni jak i drudzy mieli swoje racje. Cyfra sprawdza się doskonale w różnych gatunkach, lecz tam gdzie wchodzą tradycyjne instrumenty, analogowe podejście do materiału, przy końcowym masteringu jest dużo korzystniejsze. Podobno ciekawe rzeczy robi ze starymi analogami Steven Wilson, nie wiem, dajcie znać jeśli ktoś ma dostęp. Tymczasem Iceberg to dla fanów muzyki instrumentalnej, mocno, sprawnie, ze sporym napięciem zagrana, pozycja warta poznania.

Iceberg - Coses Nostres