Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Matt Chamberlain - 2005

I dalej będziemy się bujać na krawędzi muzyki, gdzie nic nie jest oczywiste, przewidywalne, gdzie nie istnieje nieustanne zaklinanie miłości. Te refreny powtarzane po tysiąckroć z tej perspektywy, czyli kogoś poszukującego, stają się nie do zniesienia. Wyostrzona percepcja powoduje wręcz fizyczny ból np. przy wejściu do sklepu spożywczego a tam rąbią coś w rytmie na dwa. Ale nie o tym, w swoim błądzeniu po świecie muzyki, natrafiam na coś, co bardzo trudno określić. Zwą to to - cinematic music, jeśli myślicie o muzyce filmowej, to do widzenia. Muzyka filmowa posługuje się określonymi patentami czy kliszami, aby ilustrować określone wydarzenia, czyli generalnie muzyka programowa. Ach tak, czasami słucham, gdy byłem  młody, fascynowałem się ilustracyjną stroną muzyki, jarałem się także specyficzną nutką romantyczną, która niemal w każdym soundtracku pobrzmiewa sobie kusząco. Niestety już się tak zblazowałem, że to mi nie wystarcza i potrzebuje nowego i nowego narkotyku. Cinematic jest tworem bardzo uniwersalnym, tworzą go ludzie na całym świecie i jest odbierany w ten sam sposób na całym globie, czy to już nie jest powód do tego aby się tym zainteresować ;). Wszechstronność tej muzyki jest cechą, która powoduje ten fenomen. Nie jest to postrock, ani tradycyjnie pojęty eklektyzm , czy eksperymentalizm. Muszę spróbować inaczej - w tym wszystkim ważne jest to, że ta muzyka pozwala na dużo swobodniejsze uruchomienie wyobraźni niż tradycyjne gatunki. Jest tu ogromna przestrzeń dla interpretacji, nie zawaham się użyć słowa ponadczasowość. Podczas gdy na jakąś muzykę masz nastrój albo i nie, coś Cię akurat denerwuje w niej, pomimo, że to Twoja ulubiona. W cinematic, muzyce do niewidzialnego obrazu, ten problem nie istnieje, zawsze gdy jej słucham, coś ciekawego odnajduję i swobodnie odwracam sobie uwagę, po czym znów jakiś fragment mnie przyciąga. Cinematic jest muzyką raczej bardzo przyjazną, choć zaskakuje często zestawieniami brzmień, rozwiązaniami formalnymi, lecz to wszystko ma wspólny mianownik. Jest nim szczególnie rozumiana otwartość i zupełny brak granic. Cóż tego trzeba posłuchać. Idąc śladem poprzedniego posta.

Matt Chamberlain - 2005