Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Suicide - Suicide

Suicide (The First Album) - Przełom lat 60 i 70 to okres, w którym powstawało wiele zespołów spoza mainstreamu, prezentujących repertuar psychodeliczny, niekiedy naprawdę makabryczny i dosadny i, co więcej, w tamtych czasach twórczość ta trafiała do szerokiej publiczności. Po zakończeniu działalności nowojorskiego duetu Silver Apples, na scenę w 1971 roku wkroczyli ich następcy, również nowojorczycy Suicide, którego skład w głównej mierze, opierał się na dwóch muzykach - wokaliście Alanie Vega i klawiszowcu Martinie Revie, to zaś stanowiło, że Suicide stali się pradwopodobnie pierwszą formacją na świecie typu wokalista-klawiszowiec. Suicide podobnie jak Silver Apples wywodzili się z tych samych nowojorskich komun wyrażających sprzeciw wobec polityki USA, zwłaszcza wojny w Wietnamie. Pierwszy album Suicide doczekał się premiery w 1977 roku. Już sama okładka wyraża dosadny klimat płyty, pełen bezkompromisowości i brutalności; gęsta krew układa się w zniekształcony napis "Suicide". Album prezentuje muzykę w stylu opętańczego transu generowanego głównie przez organy Farfisa oraz prymitywne syntezatory analogowe i nieskomplikowany pulsujący automat perkusyjny utrzymujący sekcję rytmiczą utworów, które wypełnione są najróżniejszymi szumami i hałasami, zaś wokale Alana Vegi wyraźnie inspirowanene są śpiewem wokalistów sceny Rockabilly, jednakże w wokalu Vegi istnieją dodatkowe elementy: schizofrenia i opętanie. Muzykę Suicide jasno i wyraźnie określił Rev mówiąc: "Brzmienie Suicide jest jak odcisk palca, całkowicie moje, własne. To wypływa z całej wielkiej serii zbiegów wydarzeń i wypadków. Również z genów, zewsząd”. Na pierwszą część krążka składają się kawałki o w miarę popowym charakterze - kultowy przebój Ghost Rider oraz Rocket U.S.A., Cheree i Girl utrzymane są w klimacie amerykańskiej psychodeli lat 60 ze schizofrenicznymi wokalami Vegi, z kolei kawałek Johnny utrzymmany jest w elvisowskim klimacie rockabilly. Punktem kulminacyjnym jest jednak druga strona albumu - 11-minutowy utwór Frankie Teardrop, w rytm monotonnie pulsującego tła opowiada historię młodego robotnika Frankiego, który po powrocie z wojny w Wietnamie nie może na nowo odnaleźć swojego miejsca w brutalnej rzeczywistości. W ataku szału morduje swoich bliskich, po czym popełnia samobójstwo - wszystko to wyśpiewane jest z przerażającym wyczuciem, zupełnie jakby Alan wcielił się w bohatera doprowadzonego do kresu wytrzymałości psychicznej, co wyraźnie słychać w roztrzęsionym głosie przechodzącym w potworne wrzaski szaleńca. To jedne z najstraszniejszych możnaby rzec 11 minut w historii rocka. Potem znów wracają piosenki o popowym charakterze w stylu amerykańskiej psychodeli lat 60; Cheree (Remix) - udziwniona wersja utworu z wszechobecnymi psychodelicznymi szumami, I Remember utrzymany w klimatach psychodeli i rockabilly, pojawiają się tu też elementy industrialu. Album zamyka Keep Your Dreams utwór klimatem podobny do poprzednich, jednak o charakterze bardziej nowofalowym. Debiutancki album Suicide jest wyraźnym sprzeciwem wobec panoszącego się mainstreamu, krążek wpłynął na twórczość nie tylko twórców synthpop lat 80, ale przede wszystkim na zespoły gitarowe, takie jak R.E.M. czy Bruce Springsteen. Chociaż czasy i rzeczywistość w którym album powstawał były odległe od współczensych, jedno się nie zmieniło: współczesny człowiek w erze globalizacji musi sam ze swoimi lękami zmierzyć się ze skomercjalizowanym światem, w którym guru jest kapitalizm i pieniądz, przez co album ciągle brzmi aż nadto aktualnie Wersja remasterowana albumu zawiera dodatkowy dysk z zapisem koncertów grupy z 1977 roku, w tym występ w CBGB oraz 23 minutowy zapis występu z Brukseli, na którym Suicide grali jako support Elvisa Costello; słychać, że publice nie za bardzo się spodobali - w stronę kapeli posypały się gwizdy, głosne wyrazy dezaprobaty, buczenie oraz skandowanie "Elvis! Elvis!", na co Alan Vega drze mordę do publiczności: - FUCK U!
Autor - Astiz

Suicide - Suicide