Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Depeche Mode - Songs Of Faith And Devotion

Songs Of Faith And Devotion - początek lat 90 przyniósł zespołowi depeche Mode szczyt popularności głównie za sprawą albumu Violator; album osiągnął szczyty na listach przebojów w Europie i USA, ale wraz z nastaniem lat 90, na scenie muzycznej nastąpił powrót do stylu rocka lat 70, do głosu doszedł rockowy nurt zwany grunge'em, co miało niebagatelny wpływ na dM. Po skończeniu trasy koncertowej World Violation w 1990 roku, muzycy depeche Mode byli niezwykle wyczerpani, a Dave Gahan jeszcze w trakcie tej trasy zaczął powoli uzależniać się od heroiny. Po skończonej trasie, kiedy Mart, Fletch i Alan postanowili sobie odpocząć, Dave postanowił całkowicie zmienić swoje życie; zostawił żonę razem z 4-letnim synkiem, spakował walizki i wyjechał do Los Angeles, gdzie postanowił poszukać swoich przemyśleń duchowych, poznał amerykańską scenę grunge, zapuścił włosy i brodę, pokrył ciało niezliczonymi tatuażami oraz pogrążał się coraz bardziej w uzależnieniu od narkotyków. W Stanach ożenił się ze swoją nową miłością - Teresą Conway, zaczął się nosić, jak typowy rockman, toteż był mile zaskoczony, kiedy Mart przedstawił mu nowy materiał, który bardziej niż poprzednie skierowany był na brzmienia surowe i "brudne". Z kolei pozostali muzycy również byli zaskoczeni, tyle, że... zszokowani nowym jezusowym image Davida, wychudzoną sylwetką i bladą niezdrową cerą. Muzycy wiosną 1992 roku w Madrycie rozpoczęli nagrywanie albumu Songs Of Faith And Devotion, zaś Dave skutecznie namówił kolegów do rozszerzenia instrumentarium, m.in. Alan Wilder po raz pierwszy usiadł za żywą perkusją. Zespół nabrał prawdziwie nowej siły muzycznej, a ta z kolei idealnie współpracowała z siłą i mocą wokalu Dave'a, który w wywiadzie dla Melody Makera w 1993 roku przyznał: " - Teksty wyrażały dokładnie to, co czułem. Było tak, jakby Martin pisał je z myślą o mnie. Niektóre wersy, takie jak: >Nie szukam rozgrzeszenia/ przebaczenia za to, co robię< bardzo fajnie opisywały mój stan ducha. Po raz pierwszy miałem wrażenie, że słowa przepływają przeze mnie, tak, jakbym napisał je sam." I tak właśnie dokładnie słychać tę odmianę na całym Songs Of Faith And Devotion. Jak już wspomniałem na wstępie, wpływ na krążek miały przede wszystkim zmiany, jakie zaszły na początku lat 90, kiedy do głosu doszły z jednej strony rockowe zespoły spod znaku grunge, a z drugiej techno-dyskotekowa papka euro-dance. Depeche Mode nie chcieli być kojarzeni z tandetną sceną dance, nie chcieli też rezygnować z brzmienia syntezatorowego, dlatego udowodnili, że można brzmieć rockowo wzbogacając elektronikę o zupełnie nowe instrumenty - gitarę, sekcję perkusyjną, a nawet dętą; brzmienie syntezatorów zaś nie jest tu takie sterylne, jak na poprzednich albumach, klimat łączy w sobie takie gatunki, jak blues czy gospel, zresztą niemal cały album utrzymany jest jakby w ponurej, dusznej i gospelowej atmosferze, co było niemałym zaskoczeniem także dla fanów dM. Już otwierający album utwór I Feel You zaskakuje agresywnym bluesowym gitarowym riffem, coś jak w Personal Jesus, tylko mocniejszym. W ogóle wszystkie utwory singlowe są tu genialne; In Your Room, to przestrzenna, psychodeliczna elektronika współgrająca z mocą perkusji; Walking In My Shoes jest obdarzony grobowym klimatem i brzmieniem fortepianu przepuszczonym przez gitarowy wzmacniacz; Condemnation zaś ma gospelowy klimat i chórki, w dodatku jest pięknie zaśpiewany przez Dave'a. W zasadzie cała płyta nie posiada ani sekundy słabego fragmentu; warto nadmienić takie utwory, jak śpierwane prze Martina Judas z introdukcją, w której słychać celtyckie piszczałki i symfoniczny One Caress. Ponadto chłodem i surowością emanują taneczny i rockowy jednocześnie Mercy In You, Get Right With Me z kończącym utwór mrocznym i pulsującym interlude; Rush z uwypuklonym transującym i szybko pulsującym sekwencerem oraz przetworzoną studyjnie gitarą i szumami posiada iście rockowy pazur, co wyraźnie słychać w drapieżnym wokalu Dave'a. Całość kończy wspaniały elektroniczny, a zarazem surowy w brzmieniu Higher Love. Songs Of Faith And Devotion, którego współproducentem jest Flood, to zdecydowanie najlepszy album w dyskografii dM, którego nie tylko dM nie był już w stanie później powtórzyć, ale i żaden inny zespół po dM, i - co więcej - przed dM; krążek elektryzuje swoją wszechstronnością, mocą i niesamowitymi dźwiękami; choć jest pozornie smutny, emanuje wręcz pozytywną energią. To absolutne arcydzieło, mające cechy również koncept-albumu, które jest wspaniałe nie tylko od strony muzycznej - także od strony wizualnej; okładka do SOFAD jest jedyną okładką studyjnego albumu dM, której front zdobią twarze muzyków, do tego fantastyczny dobór kolorów fiolet-czerń sprawia, że już sama okładka zachęca do posłuchania albumu. Album powstawał w arcytrudnych okolicznościach i w ciężkim dla zespołu okresie. Mimo tej pozornej zmiany stylistyki, okazało się, że w zupełności pasuje ona do stylu dM, zaś album okazał się komercyjnym hitem w USA i Europie docierając na pierwsze miejsca list przebojów. Trasa koncertowa promująca Songs Of Faith And Devotion - Devotional Tour - była wyczerpująca, miała na zespół negatywny wpływ, w dodatku Dave ani myślał o zaprzestaniu brania heroiny, Fletch cierpiał na alkoholizm i depresję (był nawet leczony w szpitalu psychiatrycznym), zaś u Martina zaczęła pojawiać się niewydolność serca. Przyszłość zespołu stała się niepewna, poróżniony z pozostałymi muzykami głównie o finanse Alan Wilder w dość niemiłej atmosferze w czerwcu 1995 roku oznajmił, że opuszcza Depeche Mode, skupiając się na twórczości w swoim autorskim projekcie Recoil.
Autor - Astiz 

Depeche Mode - Songs Of Faith And Devotion