Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Fenomen w muzyce.


Fenomeny żądzą wartościową sztuką.
Wywiad z mało znanym w Polsce artystą Wojciechem Fangorem, przyniósł wiele bardzo trafnych spostrzeżeń dotyczących tworzenia i odbioru sztuki.
Czy mając do dyspozycji wiele doskonałych narzędzi, łatwo jest "robić" dobrą muzykę? I tak i nie. Niewątpliwym jest fakt, że twórca w przybliżeniu musi wiedzieć, czuć, co chce przekazać. Często bywa, że nie jest w stanie tego określić werbalnie, bo cóż to jest fenomen? To coś, co dotykając tylko twórcę, domaga się, aby na to odpowiedzieć, daną rzecz rozwinąć, przekazać w innej formie i w końcu porzucić. W tym kontekście artysta nie dba o słuchacza, celem jest stworzenie jakiejś zamkniętej i doskonałej całości, a może i stworzenie kolejnego fenomenu.
To nieprawda, że technologia zabija sztukę. Technologia, kusząc swoimi możliwościami przyciąga ludzi, którzy gonią za tanią popularnością. Łatwo to rozpoznać i omijać szerokim łukiem, lecz nie robiłbym tego pochopnie. Bowiem w tym "rogu obfitości" zdarzają się rzeczy ciekawe i warte uwagi. Wszyscy narzekamy na wdzierającą się drzwiami i oknami tandetę, ona była, jest i będzie zawsze i trzeba to koniecznie zaakceptować.

Fenomeny są obecne wszędzie, lecz nie każdy może je odkryć, czy nawet zobaczyć. Kluczową cechą zarówno odbiorcy i twórcy jest otwartość, tolerancja i odwaga. Wiele inspiracji ma groźne oblicza, niebezpieczne dla względnej równowagi psychicznej, śmiałe ich przyjęcie do swojego świata, bywa kluczem do tworzenia dobrej sztuki.

Dobra sztuka nie jest obojętna, to odbiorcy bywają ślepi, czasami trzeba czasu, aby została zaakceptowana, lecz artysta ma to gdzieś, inne fenomeny już dawno przyciągają jego uwagę. Gdy odkryjemy znaczenie tego słowa - fenomen, zjawisko - wszystko staje się bardziej czytelne, zjawisko jest przecież czymś nowym, budzącym zainteresowanie ciekawskich. Jeżeli nie jesteś ciekawski, to grozi Ci nuda, nie ma nic ciekawego w ludziach mówiących w kółko o tym samym, grających tę samą muzykę, powtarzających te same kwestie po swoich mistrzach. Sama obecność w mediach o niczym nie świadczy, ludzie prezentujący muzykę bardzo łatwo utożsamiają się z artystami ją tworzącymi. Poza zwróceniem uwagi na coś ciekawego, nie mają nic do powiedzenia albo niewiele. Aby być mentorem, trzeba znaleźć sposób aby dotrzeć do ludzi i pokazać im pewien fenomen z przekonaniem. To bardzo trudne, lecz wykonalne.

Załóżmy, że dogłębnie analizując i poznając warsztat twórcy, stwierdzamy jakież to proste do zrobienia, że przecież to takie łatwe. To raczej iluzja, na przykład muzyka Klausa Schulze wydaje się być prosta, wręcz prymitywna, dość łatwo stworzyć podobną. Spróbuj jednakże stworzyć coś tak prostego i poruszającego, nowego.
Nie wiem czym się inspirował Klaus, mogę się tylko domyślać - Schulze jest przede wszystkim rockmanem, znaczy to, że jest nieobliczalny i bardzo agresywny. Tak wiele z tych utworów zagranych głośno, jest bardzo intensywnych dynamicznie. Twórca, przenosząc ducha rocka do muzyki bardziej swobodnej, stworzył fenomen - zjawisko, które dało inspiracje wielu ludziom. Schulze zawsze dbał o to, aby jego muzyka, pomimo dojrzałości, była raczej prosta i komunikatywna. Zawsze także przeciwstawiał emocje ludzkie, swoistemu automatyzmowi. Każde narzędzie, nawet nie wiem jak skomplikowane, będzie tylko narzędziem, niczym więcej. Łatwo odkryć, gdy człowiek poddaje się temu kuszeniu, choć istnieją twórcy, którzy i z tego potrafili stworzyć coś w rodzaju pseudo fenomenu. Oparty jest on na iluzji, że człowiek może stworzyć coś, innego gatunkowo, co będzie żyło swoim życiem i które będzie zdolne do interakcji. To przykład na to, że fenomen nie musi być realny, aby być fascynującym.

Niektórzy wieszczą, że to już koniec muzyki, sztuki - nic bardziej błędnego. Dowodem na to jest ilość nie zrozumianych dzieł sztuki, muzyki jeszcze nie odkrytej. Jeśli nie ma teraźniejszości, to przeszłość jest tym samym, co przyszłość ;)). Naszym celem jest odkrywanie tych cudów, grzebanie w przeszłości w poszukiwaniu fenomenów.
Wiem, że życie jest okrutne i nie daje za wygraną, codzienność i monotonia konieczności, potrafi zniechęcić do wszystkiego. To trudne do pogodzenia, lecz myślę, że można znaleźć równowagę. Bądźmy odważni i nie rezygnujmy z nowych przeżyć. Fangor ukończył właśnie 90 lat i podejmuje nieustannie nowe wyzwania, ciągle się dziwi i ma jasny umysł. Ten człowiek to fenomen sam w sobie.
Jerzy Bednarz