Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Throbbing Gristle - 20 Jazz Funk Greats


20 Jazz Funk Greats - Poczynając od albumu D.o.A: The Third and Final Report of, Throbbing Gristle zaczęli odchodzić od eksperymentalizmu w stronę bardziej przystępnej i przyswajalnej muzyki, czego dowodem jest trzeci album grupy - 20 Jazz Funk Greats, i - co więcej - jest to pierwszy w pełni studyjny album TG, biorąc pod uwagę fakt, że na dwóch poprzednich płytach materiał studyjny mieszał się z live. 20 Jazz Funk Greats ma już bardziej piosenkowy charakter; jedenaście utworów poprzedzielanych jest instrumentalnymi wypełniaczami. Choć nie jest to pierwszy flirt Throbbing Gristle z popem - wystarczy przypomnieć singiel United czy też takie kawałki, jak Hit By A Rock, Weeping i AB/7A - 20 Jazz Funk Greats nie różni się zbytnio charakterystyką od płyt ówczesnych brytyjskich wykonawców pokroju Gary'ego Numana czy The Human League. Nawet sami muzycy prezentują się na okładce dosyć... zwyczajnie, a Genesis P- Orridge nawet w marynarce i krawacie! Zdjęcie zaś (zrobione w angielskim Beachy Head) przypomina nieco okładkę sprzed dekady - The Doors - Waiting For The Sun (1968). Jednak to tylko pozory, bo już na odwrocie, to samo pogodne zdjęcie jest czarno-białe, a cała czwórka stoi przed obnażonymi ludzkimi zwłokami! A więc jednak Throbbing Gristle dalej pozostawali mrocznymi demonami performance'u.
Wróćmy jednak do - jakby to dziwacznie nie brzmiało - całkiem przystępnego materiału krążka, który otwiera tytułowy utwór 20 Jazz Funk Greats. Wyjaśniając - sam album nie ma wiele wspólnego z jazzem i funkiem, chociaż te elementy pojawiają się w kilku utworach płyty, jednakże utwór 20 Jazz Funk Greats zawiera ciepły i powolny popowy rytm perkusyjny, syntetyczny bas, a w to wszystko wplecione są zawodzące skrzypce, klarnet, trąbki oraz szeptany przez P- Orridge'a tekst. To niespełna 3-minutowy kawałek, po którym następuje instrumentalny Beachy Head - dark-ambientalny utwór, brzmiący niczym mroczny podkład muzyczny do horroru, lodowata elektronika miesza się tu z przeciągłym brzmieniem skrzypiec, szumami, a nawet okrzykami mew - utwór wyraźnie w klimatach wczesnego Cluster lub Tangerine Dream z okresu Pink Years. Still Walking w dużej mierze oparty jest na szybkim i wręcz wibrującym rytmie automatu perkusyjnego imitującego działanie fabrycznej linii produkcyjnej; utwór wypełniony jest skrzypcowymi i gitarowymi zgrzytami, zaś wokale, to naprzemienne i ciche narracje Gena i Cosey Fanni Tutti, które mogą nieść skojarzenia z narkotycznymi odjazdami obojga. I znów następuje instrumentalny przerywnik - Tanith, to utwór w pełni pasujący do tematu przewodniego płyty - funkowa gitara basowa Gena, jazzowy vibrafon i elektryczne piano, no i te wszechobecne skrzypce, dodają utworowi niepokoju. Tanith, to spokojna mieszanka jazzu, funka i dark-ambientu. Convincing People - połączenie miarowej sekwencerowej psychodelii, brudnego i industrialnego riffu gitarowego oraz poezji Genesisa, którą ten melodycznie recytuje powtarzając frazy. I znowu instrumentalny przerywnik - Exotica, zaczyna się od syntetycznego ćwierkania, zupełnie, jak w Morgenspaziergang z albumu Autobahn, Kraftwerk, jednak utwór ma ten sam klimat mrocznej ścieżki dźwiękowej do horroru, jak Beachy Head. Co ciekawe, można tam też dosłyszeć motyw music-boxa, będącym elementem następnego kawałka - Hot on the Heels of Love, który jest z kolei absolutnym ewenementem w twórczości Throbbing Gristle. Przede wszystkim ciepły funkujący beat, sekwencer i melodia do złudzenia przypominają twórczość Giorgio Morodera; utwór zaś pełnym erotyzmu i wyuzdania głosem śpiewa Cosey Fanni Tutti, która wzywa pomocy z... Niebios. To prawdopodobnie najstarszy utwór EBM. Po nim tym razem nie ma instrumentalnego wypełniacza, choć kawałek Persuasion poprzedza interlude, wypełnione tykaniem metronomu. Persuasion, to najlepszy kawałek całego albumu; prosty i powoli postępujący motyw syntezatora wypełnia rozpaczliwy głos gwałconej kobiety, zaś tekst jest przykładem kunsztu poetyckiego Gena na miarę Jima Morrisona, w którym artysta siłą perswazji przekonuje kobietę do rzeczy, których ona nie chce zrobić - np.odbycia stosunku na siłę, bądź wykonania jej pornograficznych zdjęć. Pełna psychodelia. I znowu następuje instrumentalny wypełniacz - Walkabout, tym razem utwór nie ma nic wspólnego z mrocznym horrorem - wręcz przeciwnie, kawałek do złudzenia przypominający AB/7A z D.o.A: The Third and Final Report of, jest ciepły i lekki, oparty głównie na sekwencerze i łagodnych smykach - coś zupełnie w klimatach Kraftwerk z The Man  Machine, bądź J.M. Jarre'a - Equinoxe. What a Day, to znowu powrót do muzyki rodem z zapylonej hali produkcyjnej, w której ton nadaje ciężki młot pneumatyczny, słychać też syntetyczne brzęki, hałasy i szumy; cały utwór wypełniony jest wykrzyczanym przez Gena wokalem. Six Six Sixties, to krótki utwór oparty na hipnotycznym rytmie automatu perkusyjnego, brudnym riffie gitarowym i niepokojącej narracji P- Orridge'a. Do wersji kompaktowej krążka dodano w formie bonusów, utwór live (nigdy nie nagrany studyjnie) - Discipline z dwóch występów - w Berlinie i rodzinnym Manchesterze.
20 Jazz Funk Greats, to w rzeczywistości jedyny w pełni studyjny album nagrany w tak zwanym pierwszym okresie działalności grupy w latach 1975 - 81, i to w okresie wyjątkowo trudnym dla zespołu; Cosey zostawiła Gena, wiążąc się z Chrisem Carterem, zaś w zespole nastąpiła bardzo zła atmosfera nieufności, a nawet niechęci Gena do Chrisa i Cosey, co bynajmniej nie przeszkodziło w nagraniu kapitalnego albumu. Krążek jest zatem na pewno jednym z najwartościowszych dzieł nie tylko rocka industrialnego, ale także i... popu.
Autor -  Depeche Gristle

Throbbing Gristle - 20 Jazz Funk Greats