Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Sandrose - Sandrose

I przyszła pora na coś zwyczajnie pięknego. Bardzo tradycyjne i ujmujące podejście do ambitniejszej odmiany muzyki rockowej - symphonic. Nie mam specjalnie przekonania do tzw. muzyki neoprogresywnej, która w większości wypadków jest wtórna. Sandrose też nie jest zbyt oryginalny z dzisiejszej perspektywy, lecz można sobie uprzyjemnić czas, słuchając tej muzyki. Niech mi ktoś powie, dlaczego taki zespół z niewiarygodnie wielkimi możliwościami, "ginie" po jednej płycie?
Do rzeczy; mamy tu zjawiskowego gitarzystę, który potem zasłynie jeszcze pod koniec siódmej dekady - subtelną grą i bardzo szczególnym podejściem do muzyki. Alarcen doskonale i z perfekcją, gra delikatne piano i wspaniałe wyniosłe fortissimo. Wszystko to o niespotykanej urodzie i melodyce. Gdy jeszcze usłyszycie wokalistkę o dość nietypowym sposobie śpiewania, bardziej tradycyjnym niż rockowym, a na koniec fenomenalne barwy melotronu, nieco w manierze King Crimson, to Sandrose przypadnie Wam do gustu. Zespół w ciągu niespełna 40 minut pokazuje wszystko na co go stać. Dynamika, liryka, doskonała technicznie gra, pozostawia uczucie niedosytu, poza Underground Session (uciętym w najlepszym momencie), utwory krótkie. Doprawdy jednak, to bardzo ciekawa pozycja, warta polecenia, z uwagi na swoje uderzające piękno i jednak specyficzną wyjątkowość.

Sandrose - Sandrose