Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Assassins of God - Black Tongue Speaks Vol1

To już się Wam w ogóle nie spodoba. Hałas zorganizowany, piekielnie trudna i męcząca muzyka, którą można określić jazzcore. I cóż to takiego? Ci którzy pamiętają funzin QQRyQ, pewnie wiedzą o czym mowa. Tak się złożyło, że w prl jedynym źródłem informacji o punku była nędzna mała rubryczka w pewnym szanowanym jazzowym (sic!) piśmie. I tam czytałem o nowościach, które było mi usłyszeć ponad 10 lat później. Tak, tak, szanowni prezenterzy radiowi mieli zakaz puszczania tej muzyki, lub wcale nie mieli na to ochoty. Dzisiaj fetują i mają się za mentorów muzycznych, podczas gdy całe połacie muzyki rockowej leżały odłogiem. Czekanie się opłaciło, bo znaleźli się ludzie, którzy pamiętali i zaczęli wypuszczać kasety z muzyką, nigdy dotychczas w Polsce nie słyszaną. Prawie całe 5 lat odrabiałem te zaległości, kasety często marnej jakości, w dobrej cenie, można było dostać na punkowej giełdzie, a także w jedynym sklepie.

Dobra, AOG to wybuchowa mieszanka hardcore'a, punka, jazzu, progresu, hard, heavy, rocka. Zespół amerykański, tylko trzy płyty i 7-emka, grali w Polsce, już samo brzmienie trudne do zaakceptowania, gryząca uszy gitara. Lider gra gęsto, głośno, brudną barwą, znakomicie łamie wszystkie prawidła, pozostając cały czas tonalnym. Bardzo dużo się tu dzieje, bębniarz zamiata równo z podłogą, strasznie nerwowo i niespokojnie, choć są chwile, gdzie wszystko się na chwilę uspokaja. Tytuł nawiązuje do znanej płyty King Crimson, lecz kompletnie nie ma z nią nic wspólnego, także nie doczekaliśmy się nigdy Vol II.

Assassins of God - Black Tongue Speaks Vol I