Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Depeche Mode - Live In Berlin Soundtrack

Najnowszy album Spirit zbiera cięgi, tymczasem DG o ;
Live in Berlin Soundtrack - koncertowy album Depeche Mode zarejestrowany w dniach 23 i 27 listopada 2013 roku w berlińskiej hali O2 WORLD, występ będący częścią trasy koncertowej Delta Machine Tour, promujący album Delta Machine.
Wydanie albumu koncertowego przez Depeche Mode właśnie w Berlinie jest wydarzeniem symbolicznym, poczynając od hołdu dla niemieckich fanów grupy, uznawanych za najbardziej utożsamiających się z zespołem i jego muzyką, z drugiej zaś strony Niemcy zawsze stanowiły miejsce wyjątkowe dla Depeche Mode, poczynając od niemieckiej awangardy lat 70, która wpłynęła na twórczość zespołu, na nagraniu w Niemczech kilku najważniejszych płyt w karierze Depeche Mode kończąc.
Symboliczny jest także powrót legendarnego współpracownika zespołu, reżysera Antona Corbijna, odpowiedzialnego za takie sukcesy, jak Devotional Tour (1993) czy One Night in Paris (2001). Postęp w stosunku do poprzedniego dość siermiężnego wydawnictwa koncertowego z Barcelony za sprawą Antona jest wyraźny; Depeche Mode, jak żaden inny zespół tego formatu, z ponad trzydziestoletnią nieprzerwalną karierą wciąż potrafi porwać publiczność do zabawy i - co ważne - świetnie z nią współgrać, co bezpośrednio potrafi uchwycić Anton Corbijn.
Album, podobnie jak poprzednie wydawnictwo koncertowe - Tour of the Universe: Live in Barcelona (2010) - prezentuje największe, grane od lat przeboje Depeche Mode z niewielkimi zmianami; brakuje m.in. In Your Room, It's No Good czy Stripped, jednak specyficzny klimat, który potrafi oddać jedynie Depeche Mode i świetne aranżacje w większości bliskie studyjnym oryginałom, wynagradzają i tę niedogodność. Oczywiście pojawiają się i pozytywne niespodzianki w postaci zmian w aranżacji niektórych utworów: A Pain That I'm Used To w wersji Jacques Du Cont mix, w szybkim, dyskotekowo-funkowym tempie, Personal Jesus z bluesowym wstępem, po czym kawałek przechodzi w wersję tradycyjną, Halo w wersji Goldfrapp mix nabiera głębi, mroku i chłodu, zaś zupełnie przeciwieństwo stanowi Just Can't Get Enough - radosne ejtisowe brzmienia połączone z nowoczesnym dyskotekowym beatem.
Na pewno mocną stronę koncertu - pomijając trochę nijaki Precious - stanowią depeszowe standardy: Walking In My Shoes, syntetycznie mroczny Black Celebration, Policy Of Truth, A Question Of Time, tradycyjny punkt kulminacyjny wszystkich koncertów Depeche Mode Enjoy the Silence czy też tradycyjny finał Never Let Me Down Again.
Nawet solówki Martina - But Not Tonight i Shake The Disease - z "akustycznym" akompaniamentem są bez porównania lepsze, dzięki wspaniałej berlińskiej publiczności bijącej na głowę beznadziejną piszcząco-wyjącą publikę z Barcelony, która na ogół nie czuła muzyki Depeche Mode.
Koncertowa setlista (i w ogóle cały Tour) nie zawiera ani jednego kawałka z albumu Sounds of the Universe, którego piosenki - powiedzmy - średnio wypadały na poprzedniej trasie; ich miejsce zajmują świetnie wypadające koncertowo kompozycje z Delta Machine, utrzymane w wersjach identycznych, jak studyjne: Welcome To My World, Angel, Should Be Higher, The Child Inside, Heaven, Soothe My Soul oraz świetnie kończący cały koncert Goodbye. Wielka szkoda tylko, że zabrakło równie rewelacyjnych, granych na Delta Machine Tour Secret To The End i Soft Touch / Raw Nerve.
Autor - Depeche Gristle