Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Bernard Paganotti - Paga

Coś dla zwolenników zeuhl, a szczególnie formacji Weidorje. Paga Group to projekt Bernarda Paganottiego, który jest w pewnym sensie kontynuacją linii muzycznej zapoczątkowanej właśnie przez Weidorje. Pojawiają się w nim najważniejsze postacie grające wcześniej w Weidorje (Patrick Gauthier, Kirt Rust, Jean-Phillipe Goude, Yvon Guillard, Alain Guillard i rzecz jasna Bernard Paganotti). Miłym zaskoczeniem jest brzmienie płyty, które wolne jest od syntetycznego soundu na modłę ejtisową. Muzyka w sensie stylistycznym sprawia wrażenie, jakby żywcem została wyjęta z drugiej połowy lat 70-tych. „Paga” przynosi interesującą mieszankę zeuhl i jazz-rocka. Nie uświadczymy na tym albumie żadnych eksperymentalnych eksploracji. Muzyka jest melodyjna, względnie prosta w odbiorze, spokojnie może zainteresować nawet zwolenników bardziej konwencjonalnego progresu. Różne smaczki znajdą dla siebie fani bandu Christiana Vandera – charakterystyczny bas Paganottiego, partie wokalne śpiewane scatem (jedną z wokalistek jest niejaka Maria Popkiewicz). Szczególnie mocno „magmowaty” jest najdłuższy utwór na płycie „Une Parcelle d'Urantia”, który spokojnie mógłby trafić na „Üdü Ẁüdü” czy też „Attahk”. Nie jest to pozycja kanoniczna, niemniej dla mnie była na pewno miłym zaskoczeniem. To jeszcze jeden bardzo mało znany album, w który warto się zanurzyć.
Małe wyjaśnienie. W wersji oryginalnej na winylu w 1985 roku album firmował Bernard Paganotti. Kompaktowa reedycja przyniosła zmianę – w tym przypadku mamy już do czynienia z formacją Paga Group. To tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś szukał tego albumu i był zdziwiony inną nazwą.
Kolejny projekt Paganottiego, pod nazwą Paga, nagrany już z w innej konfiguracji personalnej przyniósł album „Haunted” (1988). Niestety ustępował swojemu poprzednikowi. Przyniósł dość konwencjonalną mieszankę rocka progresywnego i jazz-rocka. Zauważalne były na nim zanikające wpływy estetyki zeuhl.
Autor - Mahavishnuu
Fun page