Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Genesis - The Lamb lies down on Broadway

To jeden z tych albumów, o którym napisano już niemal wszystko. Warto jednak skupić się na jednym wątku – eksperymentalnym obliczu zespołu. Biorąc pod uwagę język muzyczny to Genesis, obok Jethro Tull, był najbardziej tradycjonalistycznym zespołem z grona Wielkiej Progresywnej Szóstki, (tworzyli ją także ELP, King Crimson, Pink Floyd i Yes). Muzycy z Genesis dystansowali się od świata awangardy. Często podkreślali, że przede wszystkim są twórcami piosenek. Tymczasem ich dwupłytowe wydawnictwo z 1974 roku jest dość nietypowe. ,,The lamb lies down on Broadway’’ jest najbardziej nowoczesną płytą zespołu, biorąc pod uwagę takie elementy, jak harmonia, podejście do kompozycji i teksty. Elementy muzyki klasycznej były w pierwszej połowie lat 70-tych bardzo mocno obecne w twórczości kwintetu. Ich specyfiką było to, że odwoływały się zawsze do zamierzchłych epok, przede wszystkim neoromantyzmu, który szczególnie upodobał sobie Tony Banks. Jeśli chodzi o Gabriela i Hacketta, którzy także byli rozmiłowani w muzyce klasycznej, było w zasadzie podobnie. Zespół unikał zapuszczania się w rejony związane z dwudziestowieczną awangardą. To nie były ich klimaty.
,,Baranek’’ stanowi w tej mierze wyłom. Najbardziej dobitnym przykładem jest oczywiście „The waiting room”, będący śmiałym przykładem eksperymentalnych eksploracji brzmieniowych. Szczególnie zgiełkliwy, wręcz atonalny wstęp może być sporym zaskoczeniem dla niemałej części fanów zespołu. Dzisiaj wiemy już, że był to jedyny taki wypad zespołu w krainę spiętrzonych, radykalnych dysonansów. W czasie, gdy muzycy nagrywali ten utwór trwała bardzo intensywna burza - coś z tego zjawiska atmosferycznego musiało do niego przeniknąć. Oprócz „The waiting room” mamy także kilka instrumentalnych interludiów okraszonych bardziej nowoczesnymi rozwiązaniami w sferze harmonicznej. Ich dysonansowa faktura może być dla co bardziej tradycyjnych słuchaczy dość odstręczająca. Nie mniejszym problemem było libretto. Wprawdzie już na „Selling England by the pound” Gabriel inspirował się wyrafinowaną literaturą współczesną (T.S. Elliot), jednak na ,,Baranku’’ zrobił znaczący krok naprzód. Odnajdziemy na nim ślady wpływów awangardową literaturą XX wieku (surrealizm, nawiązanie do postmodernistycznego strumienia świadomości). Percepcję utrudnia świadoma intertekstualność tekstów. Pojawia się sporo odwołań do różnych tradycji kulturowych, aby zrozumieć niektóre teksty wymagana jest wiedza z zakresu mitologii greckiej czy też różnych zjawisk kulturowych. Jeśli połączymy treść przekazu z zagmatwaną narracją otrzymamy w rezultacie jeden z bardziej hermetycznych concept albumów w historii rocka. Libretto tego albumu to niezły labirynt.
Zważywszy na wszystkie przytoczone powyżej przykłady nie dziwi fakt, że „The lamb lies down on Broadway” nie odniósł sukcesu komercyjnego, choć i tak sprzedawał się nie najgorzej. Jest jednym z reprezentatywnych przykładów intelektualnych ambicji twórców rocka, którzy w latach 70-tych daleko odeszli już od schematycznej formy piosenkowej i miałkich tekstów o rozterkach uczuciowych nastolatków. W tym wypadku na szczęście nie mieliśmy do czynienia z przerostem formy nad treścią. Wszystkie muzyczne ingrediencje są bardzo umiejętnie poukładane. Nie jest to płyta, która odkrywa całe swoje piękno po pierwszym przesłuchaniu. Warto się jednak w nią zagłębić.
Autor - Mahavishnuu
Fun Club