Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Brian Eno - Another Green World

Pierwsze dwa albumy solowe Eno - „Here Come the Warm Jets” i „Taking Tiger Mountain (By Strategy), wydane w 1974 roku to inna bajka niż bohater dzisiejszego tekstu. W gruncie rzeczy to taki nieco udziwniony glam-rock, w którym pojawiają się czasami nieśmiało echa muzyki bardziej eksperymentalnej. „Another Green World” można uznać w niemałym stopniu za przełomowy w jego twórczości. Bardziej otwarty na eksperymenty na różnych polach muzycznego przekazu, odchodzący z wolna od formy piosenkowej (tylko w pięciu z czternastu kompozycji pojawia się wokal).
Już opener „Sky Saw” wyznacza nowe obszary poszukiwań – intrygujące, karmazynowe intro, hipnotyczna, mocno poszarpana partia perkusji Collinsa, frippowska partia gitary, na której gra sam Eno. „Sky Saw” ujawnia tendencję do stopniowego odchodzenia od formy piosenkowej. Jest także przykładem tego, jak Eno z pasją stara się odkrywać nowe brzmienia, dzięki wielogodzinnym eksperymentom w studiu nagranowym. Podobnie będzie w przypadku wielu innych utworów na tej płycie. W sensie stylistycznym „Another Green World” jest ciekawą mozaiką. Możemy odnaleźć na nim elementy pop rocka, rocka progresywnego, wczesnego ambientu, rocka elektronicznego, czasami pobrzmiewają także echa jazz-rocka. Całość jest spójna, dobrze przemyślana, intryguje szczególnie w warstwie brzmieniowej, ma charakterystyczny, zniewalający klimat. Skład personalny jest niesamowicie mocny (John Cale, Robert Fripp, Phil Collins, Percy Jones). Każdy prezentuje się z jak najlepszej strony. Gra zaproszonych muzyków jest podporządkowana odgórnej wizji artystycznej lidera tego projektu. Trzeba przyznać, że Eno znakomicie potrafił spożytkować ich umiejętności.
Bez dwóch zdań, to mój ulubiony album tego pana. Ujmuje znakomicie wyważonymi proporcjami, choćby w warstwie stylistycznej. Dobrze zrobiło artyście odejście od glamu. Muzyka zyskała na szlachetności, stała się bardziej wysublimowana. Na „Another Green World” pojawiają się już fragmenty zwiastujące estetykę ambientu, jednak na tej płycie występuje jeszcze duże nasycenie treści muzycznej. W żadnym razie nie jest to muzyka tła, oparta na statycznych strukturach. Wielka szkoda, że Eno nie kontynuował eksperymentów w tym duchu na następnych płytach. Trochę podobnych rzeczy było jeszcze na drugiej stronie „Before and After Science” (1977). Potem nastały już czasy ambientu, który zdominował jego twórczość.
Autor - Mahavishnuu
Fun Page