Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Gongzilla - Thrive

Tak się często zdarza lub nawet jest to nagminne, że uwielbiam albumy, które niemal wszyscy mieszają z błotem. Tak już mam, stałem się tak perfidny, że wyszukuję płyty na które ludzie plują. Tak też jest z pobocznymi projektami Gong. Z Gongiem łączy je zazwyczaj bodaj jedno nazwisko muzyka, który był tam kiedyś w składzie owej supergrupy. Mnie to wystarcza i nie spodziewam się, aby takie składy próbowały grać jak Gong. Takie tęsknoty są kompletnie niedorzeczne i raczej błędne już w założeniu. Benoit Moelren zaprasza doskonałych muzyków jazzowych i zastrzega; panowie nie gramy jazzu, żadnych tam tematów i niekończących się solówek. Zresztą często dobrego muzyka poznaje się po tym, że grając minimalistycznie uzyskuje takie same a nawet lepsze efekty od wirtuozerów grających z szybkością niemieckiego karabinu maszynowego. Gary Husband, Bon Lozaga, David Torn, wspomniany Moerlen, Hansword Rowe tworzą nieco rozmyty rock jazz abstract z epizodami mocno rockowymi. Muzyka niezbyt wymagająca, mogąca być świetnym wprowadzeniem dla słuchaczy ciekawych jazz rocka, fusion. Należy jednak pamiętać, że nie jest to smooth jazz, który jest gatunkiem ukierunkowanym i "relaksacyjnym" a priori. Nie jest to też fusion w stylu lat 70-tych. Ten projekt z połowy lat 90-tych, ukoronowany świetną trasą, jest bardziej ambitny, wspomniani muzycy, wytrawnie i ze smakiem serwują nam danie lekkie, niezobowiązujące, obiecujące odpoczynek i relaks. Jednak otoczenie jest mocno wyrafinowane, dużo wolności, piękna, zastanawiająca muzyczna mozaika. Nie słucham raczej łatwego jazzu, ale ten gatunek, który próbuję określić satysfakcjonuje mnie w 100%. Jeśli macie dobry smak, lubicie czytać przy muzyce, słuchać muzyki w samotności w swoim tajemnym kącie, z dala od hałasu, to jest to. Ktoś powiedział, że takie podejście jest nihilistyczne, puste i szkoda na to czasu. Mam przeciwne zdanie. To sztuka poruszania się na swoistych granicach gatunków muzycznych. Koncert wydany w dwa lata później w nieco innym składzie potwierdza powyższe. Fajna muza bez uprzedzeń i zobowiązań.