Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Rush - Moving Pictures

Jeden z moich ulubionych albumów lat 80-tych. Czy jest to ich najwybitniejsze dokonanie? Trudno orzec, choć z pewnością jest to jeden z głównych faworytów. Podoba mi się na tej płycie sposób, w jaki artystom udało się połączyć w jedną koherentną całość elementy muzyki lat 70-tych i 80-tych. Do wcześniejszej dekady odwołuje się przede wszystkim epicki „The camera eye” - mój faworyt z tego krążka. Nie zabrakło finezyjnych i nowocześnie brzmiących form piosenkowych, wpisujących się już w estetykę lat 80-tych. „Moving pictures” to prawdziwa kraina pereł. Droga wiedzie tu od przebojowego „Toma Sawyera” (to największy przebój grupy obok „Closer to the heart”), poprzez wirtuozerski „YYZ”, okraszony kapitalnymi partiami solowymi do „Vital signs” - dość nietypowej kompozycji w dorobku Rush. Warto wspomnieć jeszcze o „Witch hunt”, gdyż to także mocna pozycja tego wydawnictwa. Już intrygujące intro ciekawie ewokuje nastrój grozy. Muzycy pokazali w tej piosence, że świetnie radzą sobie z krótką formą wypowiedzi, co od tej płyty stanie się obowiązującym trendem (nie licząc wspomnianego „The camera eye”). Bohaterem płyty jest dla mnie - nie po raz pierwszy - fenomenalny drummer, Neil Peart. To w zasadzie perkusista kompletny, obdarzony nienaganną techniką, świetnym feelingiem, zmysłem strukturalnym i inwencją brzmieniową. Jakby tego było mało, jest także autorem interesujących tekstów, które często były pokłosiem przeczytanych książek (pochłaniał ogromne ilości). Wizytówka płyty, a jakże!, „The camera eye”.
Autor - Mahavishnuu
Fun Page

Poza wymienioną, obnosiłem się z podwójnym winylem Exit Stage Left, super brzmienie tej płyty idealnie nadawało się do prezentacji możliwości swojego sprzętu grającego. Jakież było zaskoczenie, gdy okazało się, że dostępne jest też DVD z tych koncertów. Niestety okazało się, że kapela przeskoczyła sama siebie i nigdy już nawet nie zbliżyła się do tego poziomu, szkoda. - Es