Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Dopapod - The Theatre of Living Arts (Philadelphia, Pennsylvania)

W czasie amerykańskich wojaży, udało mi się przekonać swojego sponsora do odwiedzin kilku klubów, za którymi nie przepadał. Jechaliśmy akurat  przez Philapelphia'e (Pennsylvania), ja wybrałem koncert Dopapod, kolega poszedł na dziwki.  Strzeliłem bourboun'a i czekam, a tu światła, wchodzi kapela, zwyczajni kolesie. Zamówiłem kolejnego i nagle zespół zaczął dynamicznie swój gig. Ludzie co za kapitalna akustyka, słychać wszystko, wszelkie niuanse, można swobodnie porozmawiać. Dopapod znam z internetu, muzyka dość zachowawcza, precyzyjny rock jazz  z pięknymi melodiami i popisami. Koncert jest jednak czym innym, tutaj dominuje spontan, Ci swobodni goście pokazują swoje pazury, muzyczne argumenty. I jest to - uwaga!! progresssive rock jazz, z kapitalną dramaturgią. Raz keyboards (dużo hammondów), raz gitara ciąży, to w jednym, to w drugim kierunku. Koncert bardzo długi, czego się nie spodziewałem (no przyznaje poszły jeszcze dwa bourbon'y) brak kasy ;), ale chłopaki pokazali co może znaczyć nowa muzyka progresywna. A więc gostek obsługujący keyboardy, głównie Moog Prodigy, bardzo elastycznie, kręcąc obficie "gałami", gitarzysta, grający wspaniale podkłady (głównie funk), sola cudne, wszystko jednak progressive, na albumach rock jazz). Pasywny basista i drummer, dopełniają precyzyjnie całości. Wszyscy to absolutni zawodowcy, co jednak ich specjalnie nie krępuje, wprost przeciwnie. Taka jest część Ameryki. Ci ludzie potrafią bawić się z każdej okazji, ale ja jestem Europejczykiem i mnie się to bardzo podoba. Kolega obudził się bardzo zadowolony, ja też, jedziemy dalej, zobaczym co tam ciekawego, od razu przeglądam ogłoszenia!