Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Wallenstein - Cosmic Century

Cosmic Century - trzeci album studyjny niemieckiej formacji krautrockowej Wallenstein, założonej w 1971 roku przez klawiszowca i wokalistę oraz studenta Akademii Sztuk Pięknych w Düsseldorfie, Jürgena Dollase.
W pierwszej połowie dekady lat 70 XX wieku wśród awangardowych zespołów niemieckich ogromną popularność zyskała tematyka kosmosu, obecna w muzyce i w tekstach; muzyka krautrockowa zyskała miano Kosmische Musik, którą w tamtych czasach wykonywały zespoły i wykonawcy pokroju Tangerine Dream, Ash Ra Tempel, Klaus Schulze, Cluster, Harmonia, Popol Vuh, Can czy Kraftwerk. Wallenstein jednakże o wiele bardziej - mimo niemieckojęzycznej nazwy - przypominał zespół brytyjskiej sceny prog-rockowej; muzyka grupy bardziej oscylowała w stylu King Crimson, Pink Folyd, Emerson, Lake & Palmer czy Soft Machine aniżeli wspomnianych niemieckich zespołów krautrockowych, chociaż typowo niemiecką cechą Wallenstein pozostały względnie oszczędne wokale, nad którymi zdecydowanie przeważała muzyka, co było raczej typową cechą dla wykonawców z nurtu krautrocka.
Wydany w 1973 album Cosmic Century ma zatem dość mylny tytuł, bowiem - poza niewielkim epizodem - w zasadzie brak tu jest odwołań do muzyki kosmicznej. Album składa się z dwóch części; strona A albumu jest w klimacie symfoniczno-funkowo-jazzowym, zaś strona B jest stricte prog-rockowa.
Album otwiera blisko 10-minutowy rozbudowany i przechodzący trzy etapy Rory Blanchford; utwór rozwija się od fortepianowo-smyczkowego interlude przechodząc w struktury funkującego jazz-rocka z rozbudowanymi i przenikającymi się partiami fortepianu i skrzypiec, uzupełnianymi niekiedy o Hendrixowskie riffy gitary. Cały instrumentalny etap trwa ponad pięć minut, zakończony przez wyciszające stopniowo partie fortepianu, budujące klimat rodem z Ryszarda Wagnera; utwór przechodzi w etap wokalny; wokal Dollase'a charakteryzuje się tu łagodną i ciepłą barwą głosu pieśniarza z epoki baroku; utwór stopniowo nabiera rozpędu, by znów zwolnić do formy barokowej pieśni i znowu przyśpieszyć do klimatu charakterystycznego dla Pink Floyd czy King Crimson. Etap końcowy utworu jest mocno prog-rockowo - symfoniczny, zaś utwór wyciszają delikatne partie fortepianu i niezwykle smutny wokal Dollase'a.
Krótki, nieco ponad dwuminutowy instrumentalny utwór Grand Piano w całości - i wyłącznie - zagrany jest na fortepianie; słychać tu wyraźne wpływy i inspiracje muzyką poważną Jürgena Dollase'a.
Silver Arms oparty jest na podobnej, symfoniczno-funkowo-jazzowej strukturze, co utwór otwierający - Rory Blanchford.
Blisko 10-minutowy Silver Arms rozpoczyna ponad 4-minutowy jazz-rockowo-symfoniczny instrumentalny wstęp (poprzedzony potężną bluesową zagrywką gitary basowej) z funkującą sekcją perkusyjną, utwór rozkręca się klimatem fortepianowo-smyczkowym, po czym brzmienia fortepianowe zaczynają wyraźnie dominować, pojawiają się też partie syntezatorowe i organowe uzupełnione w pewnym momencie Hendrixowskim riffem gitary. I podobnie jak poprzednio, tym razem w czwartej minucie utwór uspokaja się, pozostaje jedynie sekcja fortepianu i pojawia się epizod wokalny, w którym wokal Jürgena Dollase'a nabiera niezwykle smutnego charakteru, przypominając do złudzenia wokal Erica Claptona; rytm powoli rozkręca funkująca perkusja i fortepianowy podkład uzupełniany o przeciągłe riffy gitarowe i dźwięki fletu w tle. Utwór znów przechodzi w etap instrumentalny rocka symfonicznego z prog-rockową sekcją perkusji, tym razem partie syntezatorowe dominują na równi wraz z partiami fortepianu uzupełnianymi o riffy gitarowe w tle.
The Marvellous Child rozpoczyna jedyny wspomniany wcześniej epizod muzyki kosmicznej - minutowy wstęp analogowych dźwięków zagranych na syntezatorze, po czym utwór przechodzi w klasyczny schemat rocka progresywnego z dominującą rolą fortepianu wspomaganego przez syntezator. Najciekawiej robi się jednak, kiedy w samym środku kompozycja nagle zwalnia i pojawia się epizod wokalny; wokal Jürgena Dollase'a był tu zapewne inspiracją dla Midge'a Ure'a i Ultravox w latach 80, podobieństwo wokalu Dollase'a do wokalu Mige'a Ure'a jest tu niemal uderzające. Drugim niesamowitym elementem tej części kompozycji jest pojawienie częściowo elektronicznej perkusji, dzięki czemu na ten krótki epizod utwór zyskuje popowy, nieco soulowy charakter. Minutowy popowy epizod wokalny znowu przechodzi w etap klasycznego rocka progresywnego, z dominującą rolą jazzujących klawiszy i już marginalną rolą syntezatora, całość uzupełniają gitarowe przytłumione riffy w tle.
Najbardziej wokalny utwór Song Of Wire przypomina dokonania Pink Floyd, Cream, King Crimson czy Emerson, Lake & Palmer, ale także... Can, głównie w dramatyzującej warstwie wokalnej Jürgena Dollase'a. Utwór przechodzi od spokojnego prog-rocka z dominacją fortepianu, po ciężkie uderzenia z Mellotronem w tle i chóralnymi śpiewami, po czym utwór znów łagodnieje, nabierając nieznacznych cech symfonicznych, by znów powtórzyć schemat z pierwszej części utworu z łagodnym prog-rockiem i dramatyzującym wokalem, znowu przechodząc w cięższe uderzenie, jednak już bez chóralnych śpiewów, za to z wiodącą rolą Mellotronu wspomaganego przez przytłumione riffy gitary w tle w finale utworu.
Album kończy finałowy instrumentalny motyw przewodni płyty - The Cosmic Couriers Meet South Philly Willy - którego tytuł jest oczywiście mylący, bowiem, jest to kompozycja klasycznie prog-rockowa z elementami jazz-rocka, w której - jako jedynej kompozycji płyty - główną melodie tworzy bluesujący i Hendrixowski riff gitarowy, zaś fortepian i klawisze stanowią tło budujące napęd tej najpogodniejszej na albumie kompozycji, będące na równi prog-rockową sekcją perkusyjną utworu.
Autor - Depeche Gristle