Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

King Gizzard and The Lizard Wizard - Flying Microtonal Banana

Zwabiony nieco pretensjonalną nazwą kapeli, rzuciłem okiem na jeden z ich koncertów dostępnych w sieci. Australijski zespół robi świetne wrażenie, siedmiu facetów pod egidą Stu Mckenzie'go, gra mieszankę wielu gatunków. Są młodzi, żywiołowi i co najważniejsze bardzo oryginalni. Brzmienie garażowe, kwaśne, bardzo psychodeliczne, lecz tym razem nie formalnie. Ten album jawi się jako jeden z najciekawszych płyt ostatnich lat. Dlaczego ? ano dlatego, że KL&TLW szukają nowych form wyrazu, ale nie na siłę, zachowując swój już dobrze wypracowany, charakterystyczny styl. Mamy tutaj próbę zastosowania mikro-tonalności do muzyki rockowej. Mikro-tonalność sprawia, że kapela brzmi przy pierwszym podejściu brzmi dziwacznie i stwarza jakiś zakręcony, odrealniony klimat. Te eksperymenty, bardzo spontaniczne, podparte są jakimś niezwykłym zmysłem artystycznym. To wszystko trzyma się się kupy i z każdym następnym przesłuchaniem wciąga jak diabli. Kompozycje są świeże, dobrze przemyślane, brawurowo zagrane, niezwykle interesujące. Synteza zachodniej muzyki rockowej z aromatami dalekowschodnimi. To nie zawsze się udaje, jest bardzo trudne a ci goście robią to z taką gracją i swobodą. Nie tylko ja to zauważyłem, kapela poprzez bandcamp wyprzedaje wszystko, co wydaje. Wróżę wielką karierę i daj im Bóg, ponieważ są warci. Kolejny przykład zakłamujący tezę, że rockandroll to przeszłość.